SLD domaga się, aby premier przedstawił informację o stanie finansów, a rząd jeszcze przed wyborami przesłał do Sejmu projekt budżetu. Umożliwi to jak najszybsze podjęcie kompetentnej dyskusji i opracowanie programu ratunkowego. Zamiar rządu przyjęcia budżetu 27 września wyraźnie wskazuje na próbę ukrycia prawdy o finansach publicznych przed obywatelami, którzy mają prawo ją poznać przed podjęciem decyzji wyborczej - czytamy w oświadczeniu SLD, przysłanym we wtorek PAP. Zdaniem Sojuszu, personalną odpowiedzialność za doprowadzenie finansów państwa do ruiny ponosi premier Jerzy Buzek i były wicepremier, minister finansów Leszek Balcerowicz. Odpowiedzialni są także parlamentarzyści AWS, UW, PO oraz Prawo i Sprawiedliwość, którzy głosowali za kolejnymi ustawami budżetowymi, w tym za kompletnie nierealnym projektem budżetu na rok 2001 - głosi oświadczenie podpisane przez rzecznika Sojuszu Michała Tobera. SLD podaje w nim również przyczyny, które - jego zdaniem - doprowadziły do zapaści finansów publicznych . Po pierwsze, jest to obniżenie tempa wzrostu PKB, wynikające z braku rządowej polityki gospodarczej wspierania rodzimej wytwórczości i eksportu oraz nadmierne wychłodzenie gospodarki, spowodowane nazbyt rygorystyczną, a w ostatnim okresie wręcz szkodliwą polityką Rady Polityki Pieniężnej. Po drugie: niekompetentne i niezwykle kosztowne przeprowadzenie tzw. czterech reform , co zaowocowało poważnym wzrostem zobowiązań finansowych wielu jednostek budżetowych , a po trzecie - pogorszenie się efektywności funkcjonowania aparatu skarbowego , co zmniejszyło ściągalność podatków i ceł. Na dalszych miejscach znalazły się: rozdęcie kosztów funkcjonowania państwowego aparatu administracyjnego , pogorszenie się dyscypliny w wydatkowaniu środków budżetowych, ukrywanie przed opinią publiczną prawdziwego stanu finansów publicznych, co opóźniło podjęcie środków zaradczych i w końcu: uchwalenie w tym roku wielu ustaw, które w sposób drastyczny zwiększają wydatki budżetu lub zmniejszają jego dochody. SLD krytykuje rząd m.in. za to, że nie zwrócił się do prezydenta o zawetowanie tych ustaw. To próba cynicznego przerzucenia odpowiedzialności za konieczne oszczędności na barki prezydenta RP - czytamy we wtorkowym oświadczeniu.

(PAP)