Informacja o możliwości wstrzymania prywatyzacji PKN ORLENwywarła największy wpływ na czwartkowe notowania rynkowe.Wspólna waluta w ciągu dnia doznawała znacznych zmian wartości.

W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,232 zł, za euro 3,84 zł, odpowiadało to 6,5% powyżej starego parytetu. Pół godziny później było nawet 6,7% przy kursach 4,22 i 3,83. Potem złoty zaczął powoli tracić. Około 14.00 poziomy wynosiły 4,245 i 3,863, czyli 6,05%. Kończyliśmy nieco wyżej, na 6,2%. Dolara ceniono na 4,24 zł, euro na 3,855 zł.Poranna poprawa klimatu to po pierwsze efekt wiary inwestorów, że budżet zostanie skonstruowany w oparciu o założenie, że deficyt nie przekroczy 40 mld zł i po drugie ? wyraz dobrych oczekiwań związanych z lipcowym deficytem obrotów bieżących.Potem doszło do wyraźnego spadku wartości papierów skarbowych, który pociągnął za sobą korektę na rynku złotego. Dlaczego inwestorzy sprzedawali? Wiesław Kaczmarek, jeden z posłów SLD (o którym mówi się, że jest głównym kandydatem do objęcia teki ministra skarbu), powiedział, że jeśli Sojusz wygra wybory, może zrezygnować ze sprzedaży strategicznego pakietu akcji PKN Orlen zagranicznemu inwestorowi. Z kolei jeśli nie powiedzie się prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej, przyszły rząd może zadecydować o jej połączeniu z PKN.Nieprzeprowadzenie tych prywatyzacji to mniejsze wpływy, a więc problem ze sfinansowaniem deficytu budżetowego. Być może trzeba więc będzie emitować więcej papierów skarbowych. Stąd spadek ich cen.W czwartek rano za wspólną walutę płacono 0,9084 USD. Potem aż do ogłoszenia decyzji Europejskiego Banku Centralnego niezbyt dużo się działo. Pierwszą reakcją na spadek stóp (publikacja decyzji nastąpiła o 13.45) był wzrost z 0,9088 na 0,9107. Szybko dotarliśmy jednak do 0,907. Potem odreagowanie i do 14.45 mniej więcej 0,9090. Wtedy znowu przeważył popyt i dotarliśmy do 0,9129. Koniec dnia przyniósł korektę. W ostatnich transakcjach za euro płacono 0,9090.Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Inwestorzy mają nadzieję, że niższe stopy to większa szansa na pobudzenie kulejącej europejskiej gospodarki. Impuls wzrostowy wspólnej walucie dały wypowiedzi szefa EBC Wima Duisenberga. Poinformował on m.in., że inflacja w strefie euro będzie dalej spadać głównie z uwagi na ograniczenie popytu wewnętrznego. Odebrano to jako możliwość kolejnej obniżki stóp procentowych, która mogłaby jeszcze bardziej pomóc gospodarce.Dość optymistyczne wieści z Europy zbiegły się z niebyt dobrymi informacjami ze Stanów Zjednoczonych. Wprawdzie dochody osobiste wzrosły o 0,5% (spodziewano się 0,3%, miesiąc wcześniej było 0,4%), ale jednocześnie wydatki konsumpcyjne zwiększyły się jedynie o 0,1% (średnia prognoz to 0,2%, poprzednio 0,5%).