BT i AT&T rozważajązamknięcie joint venture
British Telecommunications i amerykański AT&T Corp. prowadzą rozmowy na temat zamknięcia lub reorganizacji nierentownej spółki joint venture ? Concert. Firma ta, która specjalizuje się w obsłudze telekomunikacyjnej ok. 270 koncernów z 60 krajów, pochłania ogromne koszty. Szef BT Peter Bonfield zapowiedział, że będzie bardzo rozczarowany, jeśli negocjacje z Amerykanami w tej sprawie nie zakończą się do końca br.Brytyjskiemu koncernowi, który znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, bardzo zależy na likwidacji lub ewentualnej reorganizacji Concert, tym bardziej że już w tym kwartale zarząd zaplanował dokonanie odpisów w wysokości 500 mln funtów, by pokryć straty wynikające z inwestycji m.in. w to przedsięwzięcie. ? BT miesięcznie wydaje na tę nierentowną spółkę dziesiątki milionów funtów, więc nie dziwi, że koncern chce wycofać się z finansowania tego przedsięwzięcia ? twierdzi, cytowany przez Bloomberga, John Tysoe, analityk z WestLB Panmure. Do tej pory Brytyjczycy wspólnie z AT&T zainwestowali ok. 1 mld USD w Concert i planowali wyłożenie na ten cel kolejnych 3 mld USD w ciągu kolejnych pięciu lat. Tylko w pierwszym kwartale br. British Telecommunications stracił jednak na tym przedsięwzięciu 81 mln funtów.Plany rezygnacji z Concert to tylko część szerszego projektu brytyjskiego telekomu, który zakłada likwidację pokaźnego zadłużenia, przekraczającego 20 mld funtów. Spółka pozbywa się m.in. udziałów w zagranicznych firmach telekomunikacyjnych, a także sprzedaje nieruchomości. Zabiegi te, zdaniem zarządu, powinny spowodować, że na koniec marca 2002 r. zadłużenie spadnie do 15?17 mld funtów. 19 listopada ma także zadebiutować na giełdzie wyodrębniona ze struktur BT, spółka specjalizująca się w telefonii komórkowej MMO2, której zadłużenie wynosi obecnie ok. 500 mln funtów.Negocjacje w sprawie ewentualnej likwidacji Concert mogą jednak napotkać trudności ze względu na niemożność porozumienia się obu właścicieli w sprawie dalszej przyszłości tego przedsięwzięcia.
Ł.K., Bloomberg