Euronext potwierdził, że bierze udział w rywalizacji o Liffe
Euronext potwierdził trwające od tygodnia spekulacje, iż zamierza rywalizować z LSE, a także, prawdopodobnie z Deutsche Börse o przejęcie londyńskiej giełdy derywatów Liffe. ? Przy wyborze inwestora, nie będziemy kierować się kryteriami narodowymi ? zapowiedział dyrektor generalny Liffe Hugh Freedberg, ucinając tym samym spekulacje, iż jako lokalny partner faworyzowana będzie giełda londyńska.? Mogę potwierdzić, że prowadzimy rozmowy z Liffe na temat jej ewentualnego przejęcia. Na razie za wcześnie jednak, by powiedzieć, jaką cenę zaoferujemy za walory tej instytucji i trudno też stwierdzić, kiedy podane zostaną jakieś szczegóły dotyczące tej sprawy ? powiedział PARKIETOWI Olivier Allot, rzecznik Euronext.Z pewnością jednak Euronext będzie musiał przebić ofertę LSE, która już w końcu września zgłosiła chęć przejęcia Liffe i ? według spekulacji ? zaoferowała za jeden walor tej instytucji od 13 do 15 funtów, co wycenia londyńską giełdę derywatów nawet na 400 mln funtów (575 mln USD). Ostatnio pojawiły się też głosy, że w rywalizacji weźmie także udział trzecia potężna europejska giełda ? Deutsche Börse, choć w tym przypadku niektórzy podkreślają, iż jej alians z Liffe jest najmniej prawdopodobny, choćby ze względu na bardzo duże różnice między systemami obrotu działającymi na obu rynkach.W warunkach słabej koniunktury na rynkach papierów wartościowych, która przyczyniła się do obniżenia obrotów giełdowych, czołowe instytucje, takie jak LSE, Euronext czy Deutsche Börse starają się pozyskać nowych partnerów, dzięki którym zwiększyłyby udział w rynku, a w dalszej perspektywie obniżyłyby koszty działalności. Takim łakomym kąskiem jest Liffe.Londyńska giełda derywatów w ubiegłym roku obróciła łącznie 131 mln kontraktów, co stawia ją na trzecim miejscu w Europie, za potentatem w skali światowej ? frankfurckim Eurexem (454 mln kontraktów w ub.r.) i Euronextem (237 mln kontraktów na rynku amsterdamskim). O ile Euronext i Deutsche Börse już prowadzą szeroką działalność w segmencie derywatów, to dla LSE ewentualne przejęcie Liffe jest jedną z niewielu szans, by móc konkurować w tym względzie z dwoma największymi rywalami.Tymczasem spekulacje, że LSE, ze względu na fakt, iż również jest instytucją brytyjską, jest zdecydowanym faworytem do przejęcia Liffe, uciął jej dyrektor generalny Hugh Freedberg. W wywiadzie dla niemieckiej gazety ?Allgemeine Zeitung? zapowiedział, że przy wyborze inwestora nie będzie brane pod uwagę kryterium narodowe, lecz tylko jakość złożonych ofert.
Ł.K.