Środowa sesja przyniosła odreagowanie zniżki z dnia poprzedniego, co skłania do wniosku, że byki nadal kontrolują rynek. Nie pozwoliły na opuszczenie przez kontrakty obszaru wyznaczanego przez świecę z 26 października, co byłoby wyraźnym sygnałem, że ich potencjał słabnie.Ostatnie notowania przebiegały w spokojnej atmosferze. Przez pierwszą połowę sesji dominowały niedźwiedzie, potem byki, stymulowane dobrymi informacjami, zaczęły odrabiać straty, by ostatecznie doprowadzić kontrakty powyżej wtorkowego zamknięcia. Ważnym sygnałem jest to, że minimum wypadło prawie równo z najniższą wartością, odnotowaną na sesji 26 października. Zatem nie ma powodów, by nie wierzyć, iż byki ponownie zbiorą siły i zaatakują ostatni szczyt na poziomie 1300 pkt. To najważniejszy w tej chwili opór, którego znaczenie zwiększa fakt, że na podobnej wysokości znajduje się dołek z początku kwietnia. Jego przebicie będzie dobrą sposobnością do wejścia na rynek lub też odnowienia długich pozycji.Jednak ze względu na przebieg dwóch pierwszych sesji tego tygodnia, kiedy to widoczna była chęć do realizacji zysków, trzeba pozostawać bardzo ostrożnym. Nie można wykluczyć, iż był to początek głębszej przeceny, choć trzeba przyznać, że wiara w dalszy wzrost jest na rynku bardzo duża. Zamknięcie kontraktów poniżej podstawy korpusu z ubiegłego piątku, która znajduje się na wysokości 1245 pkt. będzie sygnałem, że taki wariant właśnie zaczął się realizować. W tym kontekście ważne może się okazać zachowanie 60-min. MACD, który spadł nieznacznie poniżej linii równowagi, gdzie próbuje zawrócić i ponowić sygnał kupna. Jeśli się to nie uda, otrzymamy istotne wskazanie przemawiające za spadkami. Trzeba przy tym podkreślić, iż nie ma obecnie powodów, by traktować je inaczej niż jako odreagowanie październikowych zwyżek.