Na czwartkowej sesji byki tryumfalnie powróciły na rynek, zaznaczając swoją obecność blisko 3-proc. zwyżką. Skłania to do zastanowienia się nad tym, czy dotychczasowe zniżki wyczerpują potencjał spadkowy rynku. Z taką opinią lepiej wstrzymać się do chwili pokonania poprzedniego lokalnego maksimum przy 1266 pkt. Po pierwsze, zniżki były rozciągnięte zbyt długo w czasie, co sugeruje możliwość ich powrotu po chwilowym odbiciu. Po drugie, sygnał sprzedaży wygenerował dzienny MACD, który wczorajszą zwyżką nie został anulowany. I po trzecie, przełamana została linia, łącząca dołki z 15 i 19 października, co każe się liczyć z zagrożeniem, iż wystąpił jedynie ruch powrotny w jej kierunku. Obecna sytuacja indeksu przypomina to, co obserwowaliśmy jesienią 1998 r. Wtedy wystąpił wzrost o podobnej sile, a pierwsza jego korekta była dość płytka. Po niej nastąpił nieudany atak na poprzedni szczyt, którego konsekwencją stały się znacznie silniejsze spadki. Oczywiście, taki wariant przebiegu zdarzeń nie musi się powtórzyć, głównie dlatego, że obecne zwyżki zostały poprzedzone konsolidacją.Jeśli powiedzie się atak na 1266 pkt., to wszelkie wątpliwości można odłożyć na bok i spodziewać się dalszych zwyżek do poziomu bardzo ważnego oporu w okolicy 1320 pkt. Wyznacza go kwietniowy dołek i przebiegająca na podobnej wysokości główna linia bessy. Odbicie się od 1266 pkt. będzie podtrzymywać zagrożenie powrotem zniżek na parkiet, które tym razem mogłyby przybrać bardziej gwałtowny charakter, niż te z minionych kilku dni. Wtedy trzeba się liczyć z pokonaniem wsparcia na poziomie 1190 pkt.