Biggs przeciwstawia się zarówno optymizmowi władz zachodnioeuropejskich (choć nie tamtejszych biznesmenów), jak i strategii amerykańskiego Fed i ministerstwa skarbu, a obniżenie stóp procentowych i zwrot podatków (mające pobudzić wydatki konsumpcyjne) przyrównuje do jeszcze jednej dawki heroiny, mającej podtrzymać dobre samopoczucie nałogowca, zanim podda się on kuracji odwykowej. Taka kolejna dawka - stwierdza Biggs - jedynie oddala to, co i tak jest nieuniknione i może sprawić, że kuracja taka będzie jeszcze bardziej bolesna.

W szczytowym okresie cyklu koniunkturalnego - wskazuje Biggs - przedsiębiorcy błędnie oceniają przyszły popyt, a ogarnięte euforią banki i rynki są gotowe wyłożyć kapitał dosłownie na wszystko. Po to, aby gospodarka mogła faktycznie ozdrowieć, dokonane w tym etapie nietrafne inwestycje muszą zostać zlikwidowane w procesie "twórczej destrukcji".

Pozytywem przedstawianego przez Biggsa scenariusza jest to, że - jak twierdzi - "agonia będzie nadzwyczaj bolesna, ale krótka", bardzo silne ożywienie nastąpi zaś w późniejszych miesiącach 2002 r. Proces ten przysporzy systemowi finansowemu wielu napięć, ale zapoczątkuje on nowy, zdrowy cykl wzrostowy, a rynki akcji zaczną ożywać w połowie przyszłego roku.