Poniedziałkowa sesja potwierdziła widoczny już w ubiegłym tygodniu stan dość nerwowego wyczekiwania, wynikającego z "utknięcia" WIG20 w bardzo newralgicznej strefie oporu 1300-1350 pkt., wyznaczonej przez marcowo-kwietniowe minima oraz dolne ograniczenie obszaru akumulacji akcji poprzedzającej technologiczną hossę sprzed dwóch lat. Zakończenie wzrostów w tym właśnie rejonie byłoby, niestety, z racji obecności tu spadkowej linii trendu doskonałym potwierdzeniem ich wyłącznie korekcyjnego charakteru. Wydaje się jednak, że wczorajszej manifestacji bezsilności GPW w odniesieniu do rynków Eurolandu nie należy już teraz interpretować jako trwalszej utraty z nimi korelacji, ale raczej jako ruch powrotny w okolice 1300 pkt., wynikający z asekuracji rodzimych inwestorów przed bardzo bliską już perspektywą testowania przez DJIA oraz Nasdaq Composite kluczowych - głównie z uwagi na swoją psychologiczną wymowę - poziomów oporu zlokalizowanych w bezpośrednim sąsiedztwie odpowiednio 10 i 2 tys. pkt. Wyraźne, a zwłaszcza trwałe pokonanie tych wartości, jeśli w ogóle realne, może okazać się, z racji coraz bardziej niejednoznacznych sygnałów docierających ostatnio z gospodarki amerykańskiej, procesem nieco bardziej złożonym i rozciągniętym w czasie aniżeli mogłoby to wynikać z prezentowanego ostatnio impetu wzrostowego tamtejszych rynków. Kto wie, czy do kategorii ryzyka inwestycyjnego nie należałoby już teraz zaliczyć perspektywy ewentualnego zakończenia wojny w Afganistanie - tematu będącego istotnym katalizatorem zwyżki z ostatnich tygodni, który obecnie może stać się równie dobrze dogodnym pretekstem do realizacji zysków.
Zwróć uwagę na:
Jupiter - Przeprowadzony buy back, wyjątkowo korzystna sytuacja techniczna waloru oraz perspektywa wypłaty dywidenty to trzy czynniki, dzięki którym inwestycja w akcje funduszu obarczona jest minimalnym ryzykiem.
Unikaj:
Elektrim - od dłuższego już czasu akcje te wyraźnie niedomagają w zestawieniu z innymi blue chips GPW, co może wzbudzać uzasadnione podejrzenia o stan fundamentów holdingu.