- Inwestorzy doceniają Świecie jako firmę budującą wartość dla akcjonariuszy. Stąd historyczny rekord wartości akcji - powiedział PARKIETOWI Krzysztof Mindikowski, kontroler finansowy w Świeciu. Jak dotąd, firma wypłaciła trzykrotnie dywidendę. Za 1998 rok było to 0,2 zł, za 1999 - 1 zł. Za rok 2000 firma zdecydowała się wypłacić 8,83 zł na akcję - co, jak dotąd, jest absolutnym rekordem w historii GPW. Zdaniem specjalistów jednak, wzrost wartości akcji spółki to jednak typowe wyciąganie kursu przez fundusze emerytalne, zwłaszcza przez grupę PZU. Wysoki kurs nie współgra z wynikami finansowymi spółki. Świecie nie komentuje rynkowych spekulacji. Po trzech kwartałach firma zarobiła 108 mln zł i zanotowała sprzedaż 787 mln zł. Jest to znacznie gorzej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku - 165 mln zł zysku i 930 mln zł przychodu.
Producent tektury cieszy się zaufaniem wśród analityków. Na początku listopada DM BOŚ wydał zalecenie kupuj długoterminowo i określił cenę akcji na 33,25 zł. Rynek śledzi także poczynania Framondi. Inwestor strategiczny Świecia tylko dwukrotnie przez dwa lata zdecydował się na zwiększenie swojego udziału. Pod koniec maja kupił od Handlowy Investments 5% walorów. Następnie 9 lipca dokupił 2,3%. Obecnie Framondi ma 71,34% w kapitale polskiej spółki.
Mocne zaangażowanie inwestorów finansowych oraz miesiąc, jaki został do końca okresu obliczeniowego, sugeruje, że kurs będzie pilnowany. Ostatnio zwiększony obrót może jednak oznaczać, że część małych inwestorów zaczyna "pękać" po tym, jak akcje zyskały 100% w 8 miesięcy. Według specjalistów, duzi inwestorzy finansowi nie będą jednak sprzedawać akcji.
Inwestorów zaskoczyła Jelfa, która poinformowała, że zaczyna współpracę z biotechnologiczną spółką z Kanady - Dragon Pharmaceuticals. Firma jest notowana na pozagiełdowym rynku prowadzonym przez Nasdaq. Sektor, który reprezentuje, może być dla polskiego inwestora egzotyczny i atrakcyjny. Nie można jednak dać się ponieść emocjom. Spółka jest niewielka, a jej produkcja jest w całości realizowana na terenie Chin. Dodatkowo ponosi ona straty - po dwóch kwartałach tego roku wyniosły one 1,8 mln USD przy przychodach 1,3 mln USD. Należy ona do kategorii zakładów farmaceutycznych, określanych jako "generic". Produkują one leki, które nie są przez nie wymyślone i opatentowane, a którym zakończył się okres patentowy. Dragon Pharmaceuticals poinformował, że obecnie w fazie wdrażania i uzyskania międzynarodowej rejestracji znajduje się EPO, wykorzystywany w leczeniu anemii lek przyspieszający produkcję czerwonych krwinek. W kolejnych latach przez proces rejestracji przejdą odmiany EPO wykorzystywane w chirurgii i onkologii. W późniejszym terminie proces rejestracji przejdą trzy produkty - TPO, przyspieszający procesy zdrowienia po chemioterapii, oraz insulina i G-CSF(stymulująca powstawanie białych krwinek). Obecnie wyroby amerykańskiej spółki posiadają rejestrację w Chinach i Indiach - krajach, którym producenci i twórcy leków wydali wojnę, oskarżając je o łamanie praw patentowych i piracką produkcję leków, głównie przeciw AIDS. Jelfa poinformowała, że porozumienie dotyczy sprzedaży i produkcji leków. Aktualnie Dragon Pharmaceuticals nie ma polskiej rejestracji swoich leków - trudno więc liczyć na komercyjny sukces sprzedaży jej produktów w Polsce. Sama spółka na razie milczy, tłumacząc się trwającymi rozmowami o potencjalnej współpracy.Sens dla Jelfy miałaby umowa, w której dzięki DP mogłaby dystrybuować swoje wyroby w Chinach. Jelfa ma pewne doświadczenie w handlu na dalekim wschodzie, sprzedaje bowiem swoje wyroby w Wietnamie. Dragon Pharmaceuticals natomiast, mimo że zarejestrowana jest w USA, prawie całą działalność prowadzi w Chinach, w zarządzie zaś na sześć osób aż cztery to amerykańscy Chińczycy.