- Potwierdzam, iż Łukasz D. zdołał zebrać wyznaczoną przez prokuraturę kwotę 300 tys. zł i za takim poręczeniem majątkowym opuścił areszt - informuje PARKIET Małgorzata Dukiewicz, naczelnik wydziału śledczego warszawskiej prokuratury. Nie wyjaśnia jednak, skąd pochodziły pieniądze, stwierdzając jedynie, iż prokuratura już w to nie wnika.

- Faktem jest, iż Łukasz D. jest na wolności, aczkolwiek nie może on opuszczać terytorium Polski - dodaje Małgorzata Dukiewicz.

W związku z aferą DM SUR5.Net aresztowano tymczasem Jana Z., który zarządzał firmą Global-Eko, współpracującą z brokerem. - Dom maklerski podpisał z Global-Eko umowę o pożyczkę i jako zabezpieczenie przekazał jej 10 mln dolarów, które trafiły na zupełnie inne konta, niż się do tego zobowiązało Global-Eko - wyjaśnia Małgorzata Dukiewicz.

W związku z tym Janowi Z. prokuratura zarzuciła działanie na szkodę biura maklerskiego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Grozi mu do 8 lat więzienia. Smaczku sprawie dodaje fakt, iż jego rodzina informowała, że został on porwany w sierpniu br., zaś odnalazł się po sobotniej informacji o aresztowaniu byłego prezesa DM SUR5.Net twierdząc, że porywacze właśnie go wypuścili.