Największa redukcja zatrudnienia w górnictwie nastąpiła w ostatnich trzech latach, kiedy z branży odeszło prawie 100.000 osób. Dwie trzecie z nich skorzystało ze specjalnych osłon -głównie wysokich odpraw pieniężnych i urlopów przedemerytalnych. Reforma kosztowała budżet ponad 5 mld zł. Planowane jest też umorzenie około 15 mld zł długów sektora. Dzięki odejściom górników znacząco spadły koszty wydobycia węgla. Ale spadek zatrudnienia zaowocował też - co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia - brakiem górników w śląskich kopalniach. Brakuje wykształconych specjalistów oraz górników do robót przygotowawczych. Ci, którzy odeszli "na osłony", zgodnie z prawem nie mogą wrócić. W ostatnich latach zdolności produkcyjne polskiego górnictwa zmniejszyły się prawie o 30 mln ton. Całkowicie lub częściowo zamknięto ponad 20 kopalń, zostało 42. W 2000 roku po raz pierwszy od sześciu lat górnictwo przestało dopłacać do każdej tony węgla. Jednak koszty obsługi 20-miliardowego długu powodują, że sektor nadal przynosi straty. Wprawdzie w ciągu 10 miesięcy tego roku zysk netto górnictwa wyniósł ponad 280,1 mln zł, ale tylko dzięki temu, że umorzeniu uległa część długów, co pozytywnie odbiło się na wyniku. Gdyby nie to, wynik byłby gorszy o około 1,1 mld zł. Za oddłużeniem górnictwa opowiada się resort gospodarki. Jak powiedział wiceminister Marek Kossowski, skuteczne oddłużenie branży nastąpi w ciągu 1,5-2 lat. Jednocześnie ministerstwo pracuje nad nowym programem restrukturyzacji górnictwa; dotychczasowy bowiem kończy się w 2002 roku. Przygotowana będzie nowa ustawa górnicza. Wypracowane przed wyborami parlamentarnymi koncepcje przewidują m.in. konsolidację górnictwa w 1-2 koncernach (dziś jest siedem spółek węglowych) i prywatyzację sektora. Nie wykluczone są powiązania kopalń z elektrowniami. Zbędny majątek kopalń nadal będzie sprzedawany i likwidowany. Nowy program górniczy ma być gotowy w połowie przyszłego roku.(PAP)