Reklama

Analitycy: na koniec roku WIG20 najwyżej 1350 pkt.

WIG20 spadł wczoraj o 3,06%, do 1237,06 pkt., przebijając tym samym dołek z ubiegłego tygodnia (1246 pkt.), a TechWIG stracił 5,17% (621,11 pkt.). Zdaniem analityków, najbardziej prawdopodobny scenariusz na kolejne sesje to kontynuacja spadków. Dna korekty upatrują oni teraz na poziomie 1140 pkt. Poźniej czeka nas zapewne grudniowe "window dressing", ale nawet w optymistycznych scenariuszach nie przewiduje się już, że WIG20 zakończy rok powyżej 1350 pkt.

Publikacja: 11.12.2001 07:08

Wczorajszym spadkom przewodził Elektrim (akcje warszawskiego holdingu staniały o 20,1%), który z związku ze zbliżającym się terminem wykupu obligacji po raz kolejny stoi na krawędzi utraty płynności finansowej (co odzwierciedlają ostatnie decyzje S&P i agencji Moody's o obniżeniu ratingu spółki). Załamanie kursu odnotowano także na papierach Netii, która po tym jak, zgodnie z przewidywaniami, nie zyskała przychylności inwestorów dla proponowanych warunków odkupu obligacji, nie przedstawiła nowego planu ratunkowego. Przeceny dotknęły także sektor bankowy, i tak BPH, BRE i BZ WBK straciły odpowiednio po 3,2%, 2,1% i 2%, a Pekao SA 1,5%. Zdecydowanie najgorzej wypadł jednak w tym gronie PBK (-4%). Spadkom nie oparły się także KGHM (-2%) i TP SA (-2,5%), a stosunkowo najlepiej prezentował się PKN ORLEN (-0,8%).

- Kilka kluczowych spółek zadecydowało o obrazie poniedziałkowej sesji. Decydujący wpływ miał oczywiście Elektrim. Myślę, że z dramatycznym załamaniem notowań tej spółki można bezpośrednio wiązać także spadek kursu BRE, i to mimo że inwestycja banku w papiery dłużne tej firmy jest świetnie zabezpieczona. Duże napięcie towarzyszyło także notowaniom TP SA, inwestorzy oczekiwali bowiem na rozstrzygnięcia URT w sprawie fakturowania jej rozliczeń z NOM-em. Wszystko wskazuje bowiem na to, że potentat telekomunikacyjny będzie musiał teraz spłacić konkurentowi zaległości z ostatnich miesięcy. Myślę, że splot tych kilku negatywnych dla największych spółek czynników przesądził z kolei o pogorszeniu nastrojów wśród akcjonariuszy także pozostałych blue chipów. W tej sytuacji z technicznego punktu widzenia wsparcia można teraz oczekiwać na poziomach 1140 i następnie 1100 pkt. - stwierdził Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.

O tym, że przez kilka kolejnych sesji czeka nas kontynuacja spadków, przekonany jest także Robert Nejman z CA IB AM. Według niego, o słabości naszego rynku świadczy nie tylko wczorajsza sesja, ale także kilka poprzednich, gdy inwestorzy na GPW nie reagowali specjalnie na chwilowe poprawy klimatu na głównych europejskich i amerykańskich parkietach.

- W tym kontekście nie widzę przeszkód, by WIG20 stracił jeszcze kolejne 10%. Wewnętrzne przesłanki złych nastrojów wśród inwestorów to zapewne obecnie w dużej mierze rozczarowanie nowym rządem i budżetem. Wydaje się bowiem, że postawiono tylko na wyciśnięcie resztki wolnych pieniędzy z gospodarki, a w mniejszym stopniu skupiono się na wydatkach. Niekorzystnie odbiera się także wzmożone naciski na RPP. Obraz, jaki się wyłania, nie rokuje zatem dobrze w krótkim terminie. W grudniu tradycyjnie jednak o wykazanie możliwie najlepszych stóp zwrotu "walczą" instytucje finansowe. Tym razem nie sądzę jednak, by pokusiły się one o windowanie indeksu, bardziej prawdopodobne są próby "podciągnięcia" notowań średnich i małych spółek - twierdzi Robert Nejman.

Ukształtowanie w perspektywie do końca bieżącego roku trendu horyzontalnego utrzymującego WIG20 w przedziale 1200-1300 pkt. przewiduje także zarządzający portfelem akcji jednego z funduszy emerytalnych.

Reklama
Reklama

- Największe OFE są już mocno doważone w akcjach, dlatego nie spodziewam się z ich strony większych zakupów przed końcem roku. Mniejsze fundusze wyczekują natomiast jeszcze na pogłębienie ruchów korekcyjnych. W ostatnich dniach grudnia każdy "zajmie" się natomiast mniejszymi i średnimi spółkami, które posiada w portfelu. Nie oczekiwałbym już jednak zdecydowanego, wspólnego ataku na blue chipy - powiedział w rozmowie z PARKIETEM przedstawiciel OFE.Nieco bardziej optymistycznie perspektywy rynku ocenia natomiast Marek Świętoń, analityk ING BSK IM. Jego zdaniem, poważnym wsparciem dla WIG20 będzie już poziom 1200 pkt. Po osiągnięciu tego dołka w zasięgu wzrostów pozostanie natomiast 1500 pkt. W stosunku do wcześniejszych oczekiwań znacznie wydłuży się jednak termin realizacji tego celu. - W bieżącym roku jest to już niemożliwe, w tak krótkim horyzoncie realny wydaje się poziom 1350 pkt. Szans na najbliższe wzrosty upatruję oczywiście w większej aktywności instytucji finansowych. O koniunkturze w przyszłym roku przesądzą już natomiast podstawy fundamentalne, a te nie rysują się na razie najlepiej. Niemniej w drugiej połowie 2002 roku powinno nadejść ożywienie w gospodarce, które giełda tradycyjnie uprzedzi o kilka miesięcy. Dlatego podtrzymuję docelowy zasięg wzrostu WIG20 do 1500 pkt. - twierdzi analityk ING BSK IM.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama