Wczorajszym spadkom przewodził Elektrim (akcje warszawskiego holdingu staniały o 20,1%), który z związku ze zbliżającym się terminem wykupu obligacji po raz kolejny stoi na krawędzi utraty płynności finansowej (co odzwierciedlają ostatnie decyzje S&P i agencji Moody's o obniżeniu ratingu spółki). Załamanie kursu odnotowano także na papierach Netii, która po tym jak, zgodnie z przewidywaniami, nie zyskała przychylności inwestorów dla proponowanych warunków odkupu obligacji, nie przedstawiła nowego planu ratunkowego. Przeceny dotknęły także sektor bankowy, i tak BPH, BRE i BZ WBK straciły odpowiednio po 3,2%, 2,1% i 2%, a Pekao SA 1,5%. Zdecydowanie najgorzej wypadł jednak w tym gronie PBK (-4%). Spadkom nie oparły się także KGHM (-2%) i TP SA (-2,5%), a stosunkowo najlepiej prezentował się PKN ORLEN (-0,8%).
- Kilka kluczowych spółek zadecydowało o obrazie poniedziałkowej sesji. Decydujący wpływ miał oczywiście Elektrim. Myślę, że z dramatycznym załamaniem notowań tej spółki można bezpośrednio wiązać także spadek kursu BRE, i to mimo że inwestycja banku w papiery dłużne tej firmy jest świetnie zabezpieczona. Duże napięcie towarzyszyło także notowaniom TP SA, inwestorzy oczekiwali bowiem na rozstrzygnięcia URT w sprawie fakturowania jej rozliczeń z NOM-em. Wszystko wskazuje bowiem na to, że potentat telekomunikacyjny będzie musiał teraz spłacić konkurentowi zaległości z ostatnich miesięcy. Myślę, że splot tych kilku negatywnych dla największych spółek czynników przesądził z kolei o pogorszeniu nastrojów wśród akcjonariuszy także pozostałych blue chipów. W tej sytuacji z technicznego punktu widzenia wsparcia można teraz oczekiwać na poziomach 1140 i następnie 1100 pkt. - stwierdził Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.
O tym, że przez kilka kolejnych sesji czeka nas kontynuacja spadków, przekonany jest także Robert Nejman z CA IB AM. Według niego, o słabości naszego rynku świadczy nie tylko wczorajsza sesja, ale także kilka poprzednich, gdy inwestorzy na GPW nie reagowali specjalnie na chwilowe poprawy klimatu na głównych europejskich i amerykańskich parkietach.
- W tym kontekście nie widzę przeszkód, by WIG20 stracił jeszcze kolejne 10%. Wewnętrzne przesłanki złych nastrojów wśród inwestorów to zapewne obecnie w dużej mierze rozczarowanie nowym rządem i budżetem. Wydaje się bowiem, że postawiono tylko na wyciśnięcie resztki wolnych pieniędzy z gospodarki, a w mniejszym stopniu skupiono się na wydatkach. Niekorzystnie odbiera się także wzmożone naciski na RPP. Obraz, jaki się wyłania, nie rokuje zatem dobrze w krótkim terminie. W grudniu tradycyjnie jednak o wykazanie możliwie najlepszych stóp zwrotu "walczą" instytucje finansowe. Tym razem nie sądzę jednak, by pokusiły się one o windowanie indeksu, bardziej prawdopodobne są próby "podciągnięcia" notowań średnich i małych spółek - twierdzi Robert Nejman.
Ukształtowanie w perspektywie do końca bieżącego roku trendu horyzontalnego utrzymującego WIG20 w przedziale 1200-1300 pkt. przewiduje także zarządzający portfelem akcji jednego z funduszy emerytalnych.