Po piątkowym przełamaniu krótkoterminowej średniej kroczącej można było z obawami podchodzić do pierwszej sesji w tym tygodniu. W istocie przypuszczenia zmaterializowały się i podaż przeważyła, sprowadzając WIG20 w pobliże dwóch pozostałych średnich kroczących. Średnie te stanowią ostatnią strefę obrony (1220-1235 pkt.). Ich przełamanie będzie oznaczać nadejście chudych sesji dla popytu. Po pierwsze, jasne stanie się, że średnioterminowy trend wzrostowy zakończył się. Po drugie, przed bykami stanie widmo głębszej przeceny, której wsparciem obecnie wydaje się dno z przełomu września i października. Oznacza to nadejście zdecydowanej korekty, której skala może wynieść około 20%. Jednocześnie wzrost aktywności strony podażowej pod znakiem zapytania może postawić rajd św. Mikołaja, a być może także tzw. efekt stycznia. Nie tego z pewnością spodziewali się posiadacze akcji polskich blue chips. Od strony fundamentów niepokoje inwestorów potęgują pogłoski o niewypłacalności jednego z większych giełdowych konglomeratów - Elektrimu - oraz plotki "Wall Street Journal" o poważnej redukcji zatrudnienia. Rzeczywiście, w krótkim terminie informacje te mogą niepokoić inwestorów, jednak w dłuższej perspektywie stanowią tylko przejaw racjonalizacji, nieuchronnie oddzielającej zdrowe przedsiębiorstwa od tych nie posiadających wystarczających zdolności przetrwania. Gorzej, jeżeli okaże się to tylko wierzchołkiem góry lodowej i grupa dużych spółek, zmuszonych do restrukturyzacji wskutek spowolnienia gospodarczego, okaże się szersza.