- W raporcie BDO powołuje się na metodologię zgodną ze wskazówkami OECD, ale nie została ona zastosowana przy badaniu - uważa Ewa Czarnecka, rzecznik prasowy Stomilu Olsztyn. Firma oponiarska zarzuca również BDO, że porównując ceny transakcji nie przeprowadziło żadnych prac porównawczych, w których punktem odniesienia byłyby umowy zawierane przez podmioty niezależne. Audytor, mimo że zaznaczył, iż dla każdej transakcji należy wziąć pod uwagę czynniki specyficzne (ilość, siła przetargowa kontrahentów, warunki płatności, koszty transportu) porównał poziomy marży realizowanej przez Stomil na sprzedaży eksportowej do grupy Michelina z marżą realizowaną na sprzedaży krajowej do podmiotów spoza grupy. - Prezentowana w raporcie tabela pokazuje natomiast, że przeciętne marże realizowane przy sprzedaży do grupy są wyższe niż osiągane w porównywalnych transakcjach z klientami spoza grupy - powiedziała E. Czarnecka.
Według Stomilu, absurdem jest porównywanie kosztów usług świadczonych przez Michelina do kapitalizacji polskiej spółki. Powinno się je bowiem odnosić do sprzedaży. - W takim przypadku koszty te od 1999 r. wykazują tendencję malejącą - dodaje rzecznik spółki. Jej zdaniem kuriozalne jest także używanie stwierdzenia, że ceny noszą znamiona cen transferowych. - Taka opinia oznacza, że BDO nie jest pewien, czy są to nielegalne ceny transferowe, czy nie - powiedziała E. Czarnecka.
O tym, czy raport BDO został przeprowadzony rzetelnie, przekonamy się dopiero, gdy wypowie się w tej kwestii sąd. Badanie biegłego rewidenta ds. szczególnych ma bowiem być podstawą do złożenia pozwów przez akcjonariuszy mniejszościowych wobec zarządu Stomilu i Michelina o działanie na szkodę spółki. Najprawdopodobniej jeszcze w styczniu 2002 r. odbędzie się NWZA na wniosek sądu, na którym zostaną podjęte uchwały o pociągnięciu władz firmy do odpowiedzialności. Michelin ma zostać pozbawiony prawa do głosowania w tej sprawie. E. Czarnecka stwierdziła, że spółka zaskarży postanowienie sądu o zwołaniu NWZA.