Od początku roku kurs akcji spółki zyskał ponad 100%, w tym o 85% od 11 września. W III kwartale Tandberg wypracował 69,8 mln koron norweskich zysku netto, przy większych o 45% w porównaniu z tym samym okresem ub.r. przychodach ze sprzedaży (319 mln koron). - Po terrorystycznych atakach na USA wiele ponadnarodowych koncernów zrezygnowało z podróży służbowych i przestawiło się na bezpieczne wideokonferencje. Tragiczne wydarzenia z 11 września zadziałały niczym katalizator - tłumaczy sukces norweskiej firmy Robert Gillam, menedżer funduszy z McKinley Capital Management Inc. W ostatnich miesiącach do grona klientów Tandberga dołączył m.in. Pentagon, a także... Watykan.

Zdaniem ekspertów, to nie koniec dobrej passy Tandberga. - Moim zdaniem, zwiększone zapotrzebowanie na produkowany przez Norwegów sprzęt potrwa jeszcze co najmniej 3-5 lat - powiedział agencji Bloomberga Knut Erik Lovstad, analityk z londyńskiego domu maklerskiego CAI Cheuvreux Nordic, podtrzymując rekomendację kupuj dla akcji spółki.

Norweska spółka kontroluje obecnie 25% światowego rynku producentów sprzętu do wideokonferencji. Wyprzedza ją tylko kalifornijski Polycom Inc. - Na świecie działa już ponad 400 tys. systemów naszej produkcji. Mamy siły i środki na dalszą ekspansję - poinformował członek zarządu ds. finansowych Tandberga Terje Rogne.

Analitycy szacują, że w porównaniu z 2000 r. zysk netto spółki wzrośnie o 79%, do 256 mln koron, a przychody o 44%, do 1,23 mld koron. Prognozy na 2002 r. mówią o 39-proc. wzroście zysku (do 357 mln koron) i 35-proc. przychodów (do 1,67 mld koron). Na koniec września w kasie Tandberga znajdowało się 1,4 mld koron, co odpowiada 60% aktywów. Poszukiwania kandydata do przejęcia trwają już od maja, ale jak dotąd nie przyniosły rezultatów.