Przy niezbyt intensywnym handlu dobiega koniec roku, który z pewnością zapisze się w pamięci jako jeden z najgorszych w historii. Brak mu nawet typowych dla lat poprzednich wzrostów cen akcji w ramach poprawiania rocznego wyniku na portfelach. Jedną z głównych przyczyn może być to, że po tak kiepskim roku, taki "makijaż", nawet w miarę intensywny, nie zdołałby poprawić ogólnego wydźwięku mizernych rezultatów inwestycyjnych. Cóż, chciałoby się zapomnieć o 2001 roku, ale poniesione straty nie pozwalają na taki komfort. Czy czeka nas lepszy rok? Po niespodziankach upływającego roku, optymizm połączył się na trwale z ostrożnością. W przeciwieństwie do sytuacji sprzed roku niewielu jest takich, którzy otwarcie przyznają się do tego, że bez wątpliwości oczekują lepszej przyszłości. Nie słychać nawet o efekcie stycznia, który przez lata był dyżurnym tematem o tej porze roku. W wielu spółkach pojawiały się sytuacje, których akcjonariusze i zarządy nie dopuszczali nawet w najczarniejszych scenariuszach. Klasycznym przykładem na naszym rynku jest Elektrim, który w ciągu paru miesięcy z niekwestionowanego lidera rynku przekształcił się w spółkę, która w postępowaniu układowym stara się obronić swoją egzystencję. Można tak ciągnąć w nieskończoność żale nad rokiem 2001. Dlatego życzę wszystkim, aby rok następny przyniósł tyle dobrych wieści, by przyćmiły w naszej pamięci żałosny rok mijający.