Weingertner zaobserwował, że kursy akcji spadają najczęściej podczas pełni Księżyca. Jednak nów jest dla rynków finansowych nawet groźniejszy od pełni. Krachy giełdowe z lat 1857, 1873, 1929 oraz 1987 zdarzyły się właśnie podczas "szczątkowej" obecności Księżyca na niebie. Finansowy astrolog stawia horoskopy giełdom oraz notowanym na nich przedsiębiorstwom. Ich przyszłość jest bowiem tak samo zapisana w gwiazdach, jak los indywidualnych inwestorów. Korporacje Disneya i General Motors zostały poczęte w znaku Wagi. Dobre i złe chwile emitowanych przez nie akcji pokrywają się - mniej więcej - z losami urodzonych w tym znaku ludzi. Natomiast Coca-Cola i IBM przyszły na świat w znaku Byka.
Henry Weingertner kieruje firmą inwestycyjną Astrologers Fund, którą można odwiedzić pod internetowym adresem www.afund.com. Firma zajmuje się inwestowaniem na giełdzie wyłącznie pieniędzy ludzi bardzo majętnych. Gwiazdy pomogły Weingertnerowi przewidzieć krach giełdowy z 1987 roku, załamanie się japońskiego rynku papierów wartościowych z 1989 roku, a także kryzys meksykańskiej waluty z połowy lat 90. Jest zawodowym astrologiem od 30 lat, a od 20 posiada licencję doradcy finansowego. Zalecany przez Weingertnera pakiet akcji między styczniem 1998 a styczniem 2000 roku wzrósł o 140%. Nieźle.
Analiza gwiazd pomogła Weingertnerowi przewidzieć, że w 2001 roku wzbogacą się wyłącznie ci inwestorzy, którzy konsekwentnie będą stosować technikę krótkiej sprzedaży akcji. Jego przewidywania sprawdziły się o wiele lepiej niż analityków z najznamienitszych domów maklerskich Ameryki, którzy sformułowali swe prognozy na prośbę Barron'sa. Richard Bernstein, szef działu analiz inwestycyjnych rynku amerykańskiego Merrill Lynch oraz Douglas Cliggott, piastujący podobne stanowisko w J.P. Morgan, przewidywali, że 2001 rok DJIA zakończy na poziomie 11 tysięcy punktów. Thomas McManus, strateg inwestycyjny z Banc of America Securities, spodziewał się, że DJIA dojdzie do 11 500 punktów. Natomiast analitycy Jeffrey Applegate z Lehman Brothers oraz Joseph Cohen z Goldman Sachs widzieli DJIA nawet na poziomie 13 tysięcy punktów.
Na początku 2001 roku optymizm okazywali nie tylko analitycy, lecz również indywidualni inwestorzy. W sondażu przeprowadzonym na początku roku przez menedżerów rodziny funduszy powierniczych Strong ponad 42% z 1000 uczestniczących w nim indywidualnych inwestorów wierzyła, że w 2001 roku kursy akcji wzrosną przynajmniej o 10%, prawie 35% z nich oczekiwało, że wskaźniki zakończą grudzień na poziomie zbliżonym do notowanych na początku stycznia, a jedynie 20% spodziewało się, że rynek stoczy się o kolejne 10% lub więcej.
Ani gwiazdy Weingertnera, ani metody stosowane przez innych analityków nie pozwoliły im przewidzieć, jakie znaczenie dla rynku będzie miał człowiek o nazwisku Osama bin Laden. Wydaje się jednak, że nawet bez jego udziału sytuacja na giełdach nie wyglądałaby wiele lepiej od obecnej. DJIA kończy grudzień na poziomie niższym o około 6% od tego, który zanotował podczas pierwszej sesji w 2001 roku. S&P 500 spadł o około 12%, a Nasdaq Composite o prawie 20%. Był to więc drugi rok spadków na amerykańskich giełdach.