Złoty osłabł do 10,8 proc. powyżej parytetu sprzed upłynnienia kursu, wobec 11,2 proc. w poniedziałek. "Złoty na otwarciu osiągnął poziom 11,5 proc., dolar kosztował 4,043 zł a euro 3,603 zł. Potem polska waluta zaczęła zyskiwać na wartości i około godz. 11.30 osiągnęła wtorkowe maksimum, czyli 11,8 proc." - powiedział Zuber. Główny Urząd Statystyczny podał we wtorek, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu wzrosły o 0,2 proc. w stosunku do listopada, a w porównaniu z grudniem 2000 roku wzrosły o 3,6 proc. "We wtorek na rynku panowała atmosfera wyczekiwania na dane o inflacji, choć nie było nadmiernego podenerwowania, gdyż wszyscy spodziewali się dobrych informacji. Przed publikacją inflacji zeszliśmy do 11 proc., kursy wynosiły wtedy 4,066 i 3,623. Na koniec dnia było jeszcze niżej; 10,80 proc." - dodał analityk BPH PBK SA. W opinii Zubera, na rynku nie widać oznak zbytniej radości z niskiej inflacji, gdyż jest ona nie tylko skutkiem korzystnego kształtowania się cen żywności czy cen paliw, ale także efektem silnego spowolnienia gospodarczego. "Wiele wskazuje na to, że w najbliższych dwóch, trzech miesiącach wskaźnik CPI może pozostać na poziomie poniżej 4 proc. w ujęciu rok do roku" - powiedział Zuber. (PAP)