36 mld USD to olbrzymia suma, także w porównaniu z kontami konkurencji (są to dane na koniec III kwartału, raport za IV kwartał Microsoft opublikuje w czwartek). Np. Generał Electric, który w tej klasyfikacji plasuje się na drugim miejscu, zgromadził zaledwie 8,8 mld USD. - Rezerwy finansowe Microsoftu są wystarczające nawet na - jak to określiło kierownictwo koncernu - deszczowe dni gospodarczej i giełdowej aury - powiedział w rozmowie z "The Wall Street Journal" Patrick McGurn, wiceprezes firmy doradczej Institutional Shareholder Services. - Chyba że Microsoft oczekuje biblijnego potopu - dodał złośliwie.
Znaczna część akcjonariuszy koncernu, wspieranych przez analityków, takich jak choćby Rick Sherlund z Goldman Sachsa, od kilku miesięcy stara się zrobić wyłom w tym obronnym murze. Jak wynika z szacunków Sherlunda, Gates i Balmer uzupełniają kasę koncernu w średnim tempie 1 mld USD na miesiąc.
Kierownictwo koncernu z Seaatle uważa, że nie płacąc dywidendy, chroni największych udziałowców przed dużymi obciążeniami podatkowymi. Poza tym, jak przyznał kiedyś Bill Gates, dywidendę płacą już tylko ustabilizowane, mało dynamiczne przedsiębiorstwa starej ekonomii, które najlepsze dni mają już za sobą. I rzeczywiście, większość firm z branży high-tech nie dzieli się zyskami z akcjonariuszami m.in. Cisco, Oracle, choć i one dysponują sporymi kwotami w kasie (odpowiednio 7 i 6 mld USD).
Obrońcy Microsoftu argumentują, że koncern nie rośnie już w takim tempie jak wcześniej, musi dysponować gotówką na coraz bardziej kosztowne inwestycje oraz akwizycje firm z branży. Tyle tylko, że Microsoft ostatnio znacznie ograniczył zakupy. Jeden z największych w ub.r. - firmy Great Plains Software - kosztował zaledwie 1 mld USD. O wiele chętniej koncern Billa Gatesa wydawał pieniądze na operację odkupu własnych akcji, co miało pozytywny wpływ na giełdowe notowania (w 2001 r. przeznaczono na ten cel 6 mld USD).
Innym powodem dywidendowego skąpstwa mogą być liczne zarzuty nie tylko amerykańskich, ale również europejskich instytucji antymonopolowych i grożące w związku z tym Microsoftowi procesy sądowe. W przypadku przegranych, koncern musi rzeczywiście liczyć się z idącymi w miliardy dolarów kosztami.