Można przypuszczać, że zaskoczyło to dużą część obserwatorów rynku. Po poniedziałkowej bardzo słabej sesji i sporym czarnym korpusie świecy, trudno było oczekiwać, aby kolejny dzień był dla byków bardziej pomyślny. Stało się jednak zupełnie inaczej. Już w godzinach porannych popyt zaatakował, potwierdzając tym samym istotność wsparcia w okolicach poziomu 1350 punktów, które nabiera coraz większego znaczenia. Po dojściu do 1400 punktów rozpoczęła się realizacja zysków, co właściwie sprowadzało się jedynie do zmniejszenia dodatniej przecież przez całą sesję bazy do zera. Byki w związku z tym poprawiły swą zachwianą w ostatnich dniach pozycję. Trzeba jednak uznać, że marsz na północ może kosztować je sporo wysiłku. Najbliższymi oporami są bowiem poziomy 1395 i 1410 punktów, dopiero ich przełamanie otworzy drogę do testowania maksimów hossy. Najważniejszym wsparciem jest teraz wspomniany już poziom 1350 punktów, którego przełamanie będzie sygnałem ostrzegawczym dla średnioterminowych długich pozycji. Ze strony wskaźników dziennych zagrożeń obecnie właściwie nie widać. MACD rośnie już od dłuższego czasu powyżej swojej średniej, potwierdzając trend wzrostowy. RSI oraz Price Oscillator nie tworzą jak dotąd żadnych negatywnych dywergencji. Nieco gorzej prezentuje się Stochastic, który nie zanegował jeszcze sygnału sprzedaży.

Ze względu na rosnący ADX oraz obronione wsparcie należy przyjąć, iż nie ma podstaw, by twierdzić, że spadki były czymś więcej, niż gwałtowną korektą techniczną. Z uwagi na wysoką zmienność i wiążące się z nią duże ryzyko utraty kapitału, należałoby raczej zwrócić uwagę na zachowanie rynku w przypadku testowania wspomnianych wyżej poziomów i zajmowanie pozycji zgodnie z wybiciem.