Reklama

Dla kogo benchmark

Benchmarki, podawane przez TFI jako punkt odniesienia przy ocenie wyników funduszy, mają z reguły bardzo ograniczoną przydatność dla inwestorów. Sposób ich obliczania jest bowiem skomplikowany, a ponadto bazują na trudno dostępnych danych. O podanie zmiany benchmarku można zawsze poprosić TFI, ale trudno otrzymane tą drogą wyliczenia traktować jako obiektywny sposób oceny efektów zarządzania naszymi pieniędzmi.

Publikacja: 17.01.2002 08:05

Od nowego roku TFI mają obowiązek informować, co stanowi punkt odniesienia dla wyników osiąganych przez fundusz. Informacje te powinny znajdować się w każdym prospekcie emisyjnym. Do tej pory podawanie przez TFI referencyjnych stóp zwrotu, czyli tzw. benchmarków, miało charakter dobrowolny. Większość towarzystw ujawniało je jednak na prośbę inwestorów. Wśród TFI oferujących fundusze dla klientów indywidualnych nie robiły tego tylko PBK Atut TFI i WBK AIB TFI.

Obliczenie benchmarku jest najłatwiejsze dla funduszy agresywnych, dla których punktem odniesienia jest zazwyczaj WIG albo WIG20. Nie oznacza to jednak, że inwestor, który zechce samodzielnie sprawdzić efektywność zarządzania swoimi pieniędzmi, nie napotka żadnych trudności. Tylko nieliczne fundusze mają bowiem benchmarki, które są 100-proc. odwzorowaniem indeksu (wystarczy porównać zmianę wartości jednostki uczestnictwa w danym okresie ze zmianą indeksu giełdowego).

Formuła powinna być prosta

Tak jest np. w funduszach CA IB TFI, zarówno tych inwestujących w kraju, jak i za granicą. Benchmarkiem dla funduszu akcyjnego CA IB jest WIG. - Aby wyznaczyć zmianę benchmarku, wystarczy obliczyć zmianę indeksu, i to wszystko - mówi Robert Nejman, zarządzający funduszem. - Przyjęliśmy taką prostą formułę, aby inwestor w każdej chwili mógł ocenić, czy jego oszczędności są dobrze zarządzane - dodaje. Jego zdaniem, najlepszym rozwiązaniem jest, aby towarzystwo miało dwa benchmarki dla każdego funduszu: jeden oficjalny, przeznaczony dla inwestorów, oraz drugi, wewnętrzny, na podstawie, którego TFI oceniałoby zarządzającego. Stopy referencyjne pozostałych funduszy zarządzanych przez CA IB też łatwo obliczyć: w przypadku Top Ameryki jest to bowiem indeks S&P500, w Top Europie DJ Eurostoxx 50, a w funduszu zrównoważonym wskaźnik inflacji. Problemem dla inwestora nie mającego dostępu do agencji informacyjnych może być, oczywiście, pozyskanie danych dotyczących indeksów zagranicznych. Sam sposób kalkulacji benchmarku jest jednak najprostszy z możliwych (100-proc. zmiana wskaźnika). Najtrudniej obliczyć benchmark w funduszu pieniężnym (oprocentowanie lokat T/N).

Równie przejrzysty system benchmarków ma Union Investment TFI. Np. stopą referencyjną dla funduszu akcji jest WIG, dla obligacyjnego indeks Merrill Lynch Polish Government Bond Index, a dla pieniężnego średnie ważone oprocentowanie 3-miesięcznych lokat złotowych podawane przez NBP.

Reklama
Reklama

Za dużo elementów

W większości funduszy benchmark składa jednak z kilku elementów, np. 90% WIG i 10% rentowność lokat bankowych. Bierze się to stąd, że w portfelu funduszy zawsze musi znajdować się część instrumentów płynnych, które mogą dawać gorsze stopy zwrotu od akcji. W ten sposób towarzystwa chcą się "wytłumaczyć" z wyników gorszych od indeksów giełdowych. Nie można też zapominać o tym, że u nas benchmarki służyły do tej pory głównie do oceny przez TFI efektów pracy zarządzającego.

Problem pojawia się też w przypadku benchmarków, które uwzględniają rentowności bonów skarbowych. Dotyczy on nie tylko funduszy pieniężnych, które mają najwięcej takich papierów. Np. benchmarkiem dla funduszu zrównoważonego Pioneera jest WIG oraz rentowność 13-tygodniowych bonów skarbowych (WIG ma udział 55-proc., a bony 45-proc.). - Na podstawie takich informacji klient praktycznie nie ma możliwości policzenia stopy referencyjnej - przyznaje Artur Czerwoński, kierownik ds. produktów ilościowych w Pioneer Pekao TFI. - Po pierwsze musi mieć dostęp do danych o wynikach przetargów bonów, a po drugie musi wiedzieć, które przetargi brać po uwagę i za jaki okres uśredniać wyniki - dodaje. Nie ma on jednak wątpliwości co do tego, że benchamark powinien być przejrzysty i ogólnodostępny.Klient nie pyta

Raczej nieprzydatne dla przeciętnego Kowalskiego są też stopy referencyjne funduszy PKO/CS TFI, choć wśród klientów tego towarzystwa jest wiele osób nie mających szerokiej wiedzy o rynku kapitałowym. Np. benchmarkiem dla funduszu akcji jest 85% WIG i 25% rentowności 52-tygodniowych bonów. Zdaniem Anny Jagiełło z PKO/CS, obecnie nie ma potrzeby formułowania benchmarków, które byłyby łatwiejsze do obliczania. - Klienci się tym nie interesują, dla nich najważniejsze jest, aby fundusz przynosił zyski.

Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, jeśli w obliczaniu benchmarku uwzględnia się dodatkowo koszty funduszu. Tak jest np. w TFI Skarbiec czy w SEB TFI. W funduszu akcyjnym Skarbca, aby obliczyć benchmark, trzeba najpierw skalkulować zmianę WIG20 i rentowność 3-miesięcznych lokat na rynku międzybankowym (95% WIG20 i 5% lokat), co samo w sobie może być trudne, zwłaszcza w przypadku lokat, a następnie odjąć od tego koszty działalności funduszu. - Przyjmuje się koszty maksymalne, czyli te zapisane w statucie, a nie poniesione faktycznie przez fundusz. Ich proporcjonalna część odejmowana jest każdego dnia - mówi Piotr Kuba, zarządzający "Akcją". Zdaniem P. Kuby, lepiej jest, gdy benchmark jest przejrzysty i łatwy do obliczenia, w praktyce jednak interesują się tym głównie klienci instytucjonalni.

Ponieważ formuła obliczania benchmarku podawana jest bardzo ogólnikowo, istnieje niebezpieczeństwo, że TFI będą wybierać te dane (np. wyniki tych, a nie innych przetargów bonów), na których tle wyniki funduszy będą prezentowały się najlepiej.

Reklama
Reklama

Brakuje wskaźników

Cezary Iwański, wiceprezes Pioneer Pekao TFI, zwraca uwagę na fakt, że na rozwiniętych rynkach obliczaniem benchmarków zajmują się wyspecjalizowane instytucje finansowe. Fundusz dokonuje tylko wyboru, jaki punkt odniesienia przyjąć. Jest to na pewno znacznie bardziej wiarygodne niż wykres benchmarku, który klient może w Polsce otrzymać od TFI. - Jest to najlepsze rozwiązanie i dla klienta, i dla firmy zarządzającej - mówi C. Iwański. Jego zdaniem, największym problemem w Polsce są stopy referencyjne dla funduszy pieniężnych i obligacyjnych. - Giełda nie liczy wskaźników dla papierów dłużnych, tak jak podaje WIG czy WIG20. Dlatego fundusze muszą prowadzić obliczenia we własnym zakresie. Gdyby robiła to giełda, byłoby znacznie lepiej - uważa wiceprezes Cezary Iwański. - Są oczywiście wskaźniki dla rynku dłużnego, publikuje je np. Reuters, nie zawsze jednak odpowiadają one polityce inwestycyjnej i zapadalności portfela - mówi z kolei A. Czerwoński.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama