W kwocie 100 mln USD zawarta jest kara w wysokości 30 mln USD wynikająca z pozwów cywilnych oraz część zysków CSFB z gwarantowania emisji spółek internetowych. W latach 1999-2000 bank ten był największym sprzedawcą walorów dotcomów.

Dzięki zawartemu porozumieniu CSFB nie będzie musiał przyznawać się do popełnienia wykroczenia ani też temu zaprzeczać, natomiast dostał klapsa ze strony SEC, która uważa, że bank złamał reguły Stowarzyszenia Dealerów Papierów Wartościowych (NASD) niewłaściwie prowadząc księgi. - To tylko uderzenie po łapach, nie zmieniające finansowych zachęt podczas alokacji IPO - uważa Jay Ritter, profesor finansów na uniwersycie Floryda. Jego zdaniem, CSFB dość łatwo wykaraskał się z kłopotliwej sytuacji.

Kwotę 100 mln USD podzielą między siebie SEC i NASD, inwestorzy nie będą w niej partycypować. Swoich praw dochodzą na własną rękę. Przeciwko CSFB i innym bankom wnieśli oni ponad 1000 spraw.

Melvyn Weiss, prawnik reprezentujący byłych klientów CSFB, zapowiada, że wnikliwie przestudiuje treść porozumienia banku z SEC i NASD. Sprawdzi, czy CSFB nie przyznał się, iż niektórzy klienci uiszczali nadzwyczajne prowizje za akcje kupowane w ramach IPO. Skarżący bank zarzucają mu stosowanie ladderingu, tworzenia sztucznego popytu na akcje. CSFB podobno w tajemnicy przydzielał akcje inwestorom, którzy zobowiązywali się do kupienia w późniejszym okresie większej liczby walorów po wyższej cenie.