Spółka zamierza dać inwestorom 70 pensów na akcję, co stanowi część programu naprawczego zapowiedzianego w marcu ub.r. przez jej prezesa Luca Vandevelde`a. Firma wyemituje nowe akcje nie dające prawa głosu, które będą mogły być umarzane co pół roku, począwszy od 28 marca br.

- Jest to kluczowy element restrukturyzacji w celu przyspieszenia ożywienia Marks&Spencer, co zapowiedzieliśmy w ub.r. - powiedziała na konferencji prasowej dyrektor finansowy Alison Reed. - Zwiększa to możliwość uzyskania szybszego tempa wzrostu stopy zysku - dodała.

Marks&Spencer już w zeszłym roku zapowiedział, że będzie sprzedawał nieruchomości w Wielkiej Brytanii i sklepy za granicą, by sfinansować płatności. Z transakcji na rynku nieruchomości pozyskał ok. 800 mln funtów, a ze sprzedaży sklepów odzieżowych w Europie Zachodniej i swojej amerykańskiej sieci Brooks Brothers - ok. 400 mln funtów. Trwają jeszcze negocjacje w sprawie sprzedania innej amerykańskiej firmy - King Super Markets. - Teraz finansujemy naszą działalność w połowie długiem i w połowie gotówką, w tym ostatnio pozyskanymi środkami - powiedziała dyr. Reed. Po zrealizowaniu programu spółka będzie miała stosunek długu do kapitału na poziomie 25-30%.

Według opublikowanego właśnie planu, akcjonariusze dostaną 17 zwykłych akcji i 21 akcji klasy B na każde 21 papierów już posiadanych. Inwestorzy będą mogli umorzyć akcje klasy B po 70 centów 28 marca lub zatrzymać je i dostać dywidendę w wysokości 75% Libor, a więc obecnie 4,12%. - Głównym powodem, dla którego wybraliśmy taki właśnie program, jest to, że równo traktuje on wszystkich akcjonariuszy - powiedziała A. Reed.