Wraz ze zbliżaniem się do poziomu 1500 punktów wzrost przychodzi indeksowi coraz trudniej. Na ostatnie 25 świec tylko 5 miało czarne korpusy (zamknięcie sesji było niższe od otwarcia) i wszystkie 5 pojawiło się w czasie ostatnich 10 sesji. Korekty są coraz częstsze, wykres zaczyna charakterystycznie "drobić", dzięki czemu na wskaźnikach krótkoterminowych powstają negatywne dywergencje. Tak dzieje się na przykład na RSI, który ukształtował już drugi kolejny niżej położony szczyt, z tym że wskaźnik wciąż przebywa w granicach obszaru wykupienia. Potwierdzeniem negatywnych dywergencji i sygnałem sprzedaży będzie dopiero spadek poniżej poziomu równowagi. Także MACD niezbyt chętnie potwierdza zwyżkę, hamując wzrost na poziomie swojego poprzedniego szczytu.
Do wszystkich tych sygnałów pochodzę jednak z dużą ostrożnością i interpretuję je w ten sposób, że jeśli dojdzie do zmiany tendencji, będzie to zmiana istotna. Na razie jednak brakuje rzeczy najważniejszej - potwierdzenia ze strony analizy trendu. Na wykresie WIG20 układ szczytów i dołków wciąż wskazuje na trend wzrostowy. Korekty wprawdzie są, ale w tej fali wzrostowej (od 14 grudnia zeszłego roku) żadna z nich nie przekroczyła 2,5%.
Najbliższe wsparcie wyznaczyłbym na poziomie 1400 punktów, na którym w tym miesiącu lokalne punkty zwrotne kształtowały się dwa razy. 25 punktów wyżej znajduje się połowa wysokiej białej świecy z 22 stycznia. O zmianie trendu średnioterminowego na spadkowy będzie można mówić dopiero, jeśli wartość WIG20 spadnie poniżej wsparcia na 1338 pkt.