Zdaniem analityków, te rezultaty oznaczają, że Nokia, jako jedyny z największych światowych producentów "komórek", umacnia swoją pozycję, nawet w panujących obecnie cięższych warunkach rynkowych.

Największa fińska spółka zdołała w ub.r. zwiększyć udział w światowym rynku telefonów komórkowych do 37%, wobec 32% na koniec 2000 r.- Wygląda na to, że Nokia jest jedynym z największych producentów telefonów komórkowych, który umacnia swą pozycję w ciężkich warunkach rynkowych. Przypomnijmy, że w ub.r. po raz pierwszy w historii spadła sprzedaż tych produktów w skali globalnej - powiedział Bloombergowi Lodewijk van der Kroft z amsterdamskiego funduszu Theodoor Gilissen Bankiers, który w swoim portfelu posiada również akcje fińskiego koncernu. W całym 2001 roku zysk spółki obniżył się o 6%, do 3,8 mld euro, co było pierwszym rocznym spadkiem od 1995 r.

Informacja o zysku Nokii na akcję w wysokości 24 centów, pozytywnie zaskoczyła inwestorów, którzy chętnie kupowali wczoraj jej papiery. Ich cena już w pierwszej połowie sesji poszybowała w górę o 9%, co dało kapitalizację spółki na poziomie 125 mld euro. Przypomnijmy jednak, że w okresie najlepszej koniunktury, w marcu 2000 r., kiedy to na rynkach panowała jeszcze tzw. internetowa gorączka, wartość rynkowa fińskiego potentata przekraczała 300 mld euro. Na fali wzrostu notowań Nokii, rosły również kursy konkurentów - Ericssona (6% w pierwszej połowie sesji), Alcatela (7,5%) czy Siemensa (2,5%). Przyczyniło się do tego też podtrzymanie prognozy przez fińską firmę, mówiącej, iż w tym roku na świecie powinno zostać sprzedanych 400-440 mln nowych telefonów komórkowych.