Niemieccy pracodawcy zdecydowanie preferują ubezpieczenia zatrudnionych osób w lokalnych bankach czy towarzystwach ubezpieczeniowych. A jest o co rywalizować. Szacuje się, że na koniec 2003 r. wartość niemieckiego rynku ubezpieczeń emerytalnych sięgnie 1 bln euro.
Cytowani przez Bloomberga przedstawiciele Merrill Lynch przyznają, że nie są usatysfakcjonowani pozycją, jaką firma osiągnęła po 8 latach działalności na niemieckim rynku ubezpieczeń emerytalnych. Do tej pory pozyskali oni zaledwie fragment tej branży, wyceniany na 440 mln USD. Podobnie jest także w przypadku innego światowego potentata - szwajcarskiej grupy finansowej UBS. Po 12 latach obecności w niemieckich ubezpieczeniach emerytalnych pozyskała ona także tylko fragment rynku wyceniony na 765 mln USD.
Niemcy, podobnie jak inne czołowe kraje zachodnioeuropejskie, zdecydowały się w ostatnich latach na reorganizację systemu ubezpieczeń społecznych, ponieważ starzejące się społeczeństwo i, co za tym idzie, zmniejszenie się wielkości siły roboczej zagraża państwowemu systemowi ubezpieczeń emerytalnych. W ub.r. parlament przegłosował m.in. ulgi podatkowe i dopłaty w wysokości 9,5 mld USD dla prywatnych firm specjalizujących się w ubezpieczeniach emerytalnych. umożliwił tym samym ponad 20 mln uprawnionym do tego obywateli lokowanie środków w tych instytucjach. Zdecydowano też, że fundusze te, potocznie nazywane od nazwiska niemieckiego ministra pracy, który był pomysłodawcą reformy, "funduszami Riestera", mogą powierzone im środki lokować w 100% w akcje. Wcześniej dozwolone było inwestowanie w te papiery co najwyżej 75% aktywów.
- Nie jesteśmy usatysfakcjonowani tempem podboju niemieckiego rynku - przyznaje, w rozmowie z Bloombergiem, David Graham, szef ds. działalności inwestycyjnej na rynku europejskim w Merrill Lynch. - Nie zamierzamy jednak się z niego wycofać, ponieważ jest to największy rynek w Europie i ma bardzo dobre perspektywy - dodaje.
Powodem słabej pozycji zagranicznych potentatów w tym segmencie niemieckiego rynku finansowego jest fakt, że przedsiębiorstwa krajowe, organizując dla swych pracowników program ubezpieczeń emerytalnych, zdecydowanie preferują usługi miejscowych potentatów finansowych. Jednym z przykładów mogą tu być ubiegłotygodniowe informacje drugiej co do wielkości centrali związkowej w Niemczech - IG Metall, której członkami są osoby zatrudnione w takich branżach, jak przemysłowa, hutnicza czy odzieżowa. Poinformowała ona, że ponad 4 mln Niemców pracujących w tych firmach planuje podpisanie umów dotyczących obsługi świadczeń emerytalnych z potężną grupą ubezpieczeniową Allianz. Z kolei drugi co do wielkości bank w Niemczech - HypoVereinsbank - w październiku ub.r. uzgodnił z firmami i związkami zawodowymi, że będzie zarządzał środkami ponad 600 tys. osób zatrudnionych w branży chemicznej.