Niewiele ponad 10 lat temu zakończył swoje istnienie Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, co umożliwiło przemiany gospodarcze w krajach dawniej doń należących. Transformacja ekonomiczna zaczęła się nieco wcześniej w innych państwach Europy Środkowej i Wschodniej, w tym w Polsce. Bank Światowy postanowił podsumować w raporcie doświadczenia tej minionej dekady oraz odpowiedzieć na pytanie, dlaczego niektóre kraje radziły sobie w tym okresie lepiej niż inne.
Jednym ze słów-kluczy jest tutaj dyscyplina, narzucona na początku transformacji na przeważające wówczas przedsiębiorstwa państwowe, co dało bodziec do ich restrukturyzacji i wzrostu efektywności. Drugim - bodźce i zachęty, jakie stworzono dla powstawania małych i średnich firm (MSP). Na początku MSP przejmowały w prosty sposób zasoby i pracowników dużych, restrukturyzujących się przedsiębiorstw. Ich powstawanie miało też pozytywny wpływ na proces zmniejszania zatrudnienia w firmach państwowych, gdyż mogły one przejmować odchodzących z sektora państwowego pracowników, dzięki czemu nacisk na jego ochronę nie był tak wielki jak w krajach, gdzie po prostu nie było alternatywy dla firm państwowych. Z czasem firmy prywatne jednak zaczęły się rozwijać bardziej wszechstronnie i one stały się motorem rozwoju gospodarczego. Aby jednak było to możliwe, MSP muszą zatrudniać ok. 40% wszystkich zatrudnionych w gospodarce. Obecnie powyżej tego poziomu są Litwa, Łotwa, Węgry, Czechy oraz Polska. W pozostałych krajach postkomunistycznych ten odsetek jest znacznie mniejszy.
W Polsce jest jeszcze wiele do zrobienia - potrzebne jest dokończenie prywatyzacji sektora bankowego, przyspieszenie restrukturyzacji sektorów węgla kamiennego i hutnictwa oraz kolei państwowych. Konieczna jest racjonalizacja systemu wydatków publicznych, dzięki czemu państwo byłoby w stanie finansować inwestycje infrastrukturalne oraz proekologiczne oraz utrzymałoby poziom usług w służbie zdrowia oraz edukacji. Ochrona nierentownych sektorów oraz nadmiernie rozdęte wydatki socjalne z jednej strony prowadzą do nieefektywnego wykorzystania zasobów, a z drugiej powodują, iż owe inwestycje, niezbędne do sprostania konkurencji w razie wejścia do UE, nie są finansowane w dostatecznym stopniu.