Według agencji Bloomberga, zażądano, aby BA oraz AA zrezygnowały na rzecz konkurencyjnych firm z szesnastu transatlantyckich lotów dziennie.
Porzucenie planów sojuszu zwiększa - zdaniem ekspertów - szanse na ściślejszą współpracę między British Airways a holenderskim towarzystwem KLM Royal Dutch Airlines, które zajmuje czwarte miejsce w lotnictwie europejskim. Przypuszcza się, że trzej najwięksi przewoźnicy w Europie - British Airways, Deutsche Lufthansa i Air France - z czasem przejmą mniejsze firmy, aby poprawić efektywność.
Rezygnacja z brytyjsko-amerykańskiego sojuszu jest korzystna dla KLM również dlatego, że linie holenderskie współpracują z innym partnerem w USA - Northwest Airlines. Analitycy sądzą, że w dalszej przyszłości może dojść nawet do fuzji BA z KLM. Jednak na razie na przeszkodzie stoją dwustronne umowy międzynarodowe, dotyczące struktury własnościowej towarzystw lotniczych.
Posiadaczami ponad 45% akcji KLM muszą być Holendrzy, a analogiczne udziały w British Airways powinny należeć do Brytyjczyków. Ponadto linie holenderskie mogłyby działać na rzecz BA tylko na trasach europejskich. Ograniczenia te sprawiły, że brytyjski potentat - mimo czterokrotnych prób - nie zdecydował się na zakup KLM, gdyż nie mógłby sprawować nad nim wystarczającej kontroli.
Nie można wykluczyć, że problemy finansowe, z jakimi boryka się lotnictwo cywilne, doprowadzą do złagodzenia tych restrykcji. Na razie jednak za bardziej prawdopodobne uważa się zacieśnienie współdziałania, które polegałoby na koordynacji lotów. Właśnie w zeszłym tygodniu British Airways i KLM zawarły półroczną umowę dotyczącą współpracy na trasach bliskowschodnich.