Europejskie rynki wydają się tańsze, jeśli chodzi o wycenę akcji, a więc pod tym względem bardziej atrakcyjne. Ale jeśli w tym roku ma dojść do ożywienia światowej gospodarki, a wszystko na to wskazuje, to analitycy są zgodni, że prym będą wiodły USA. Również historia uczy, że zwykle bezpieczniej było wybierać rynek amerykański. Europa już kilka razy rozczarowała inwestorów.
Jednak wszystko wskazuje na to, że mimo tych rozczarowań, zarządzający funduszami chcą dać Europie jeszcze jedną szansę. Z najnowszej ankiety Merrill Lynch wynika, że większość z nich - 37% wobec 25% - miało lepszą opinię o akcjach europejskich niż amerykańskich. Na takie przeważenie Europy zdecydowali się nawet mimo tego, że prognozy zysków amerykańskich spółek są lepsze. Według Thomson Financial, wzrosną one w tym roku o 16,4%, podczas gdy w Europie o 14,5%.
Dlaczego zatem większość globalnych inwestorów opowiada się za Europą? Po pierwsze dlatego, że perspektywy amerykańskiego wzrostu już mogą być uwzględnione w cenach tamtejszych akcji, na co wskazywałby ostry wzrost Wall Street w ostatnich tygodniach ub.r. Według Merrill Lynch, 55% ankietowanych zarządzających funduszami uważa, że USA są najbardziej przewartościowanym rynkiem na świecie. O Europie taką opinię wyraziło 11%. Prognozy zysków dają też Europie przewagę jeśli chodzi o wskaźnik C/Z, który ma wynieść 18,5, a w USA 21,3.
Innym czynnikiem przemawiającym na korzyść Europy jest szansa, że kontynent zrówna się wreszcie z USA pod względem rozwoju rynku kapitałowego i jego codziennej obecności w świadomości, a także decyzjach Europejczyków. A stanie się tak, gdy zdadzą sobie oni sprawę, że nie mogą liczyć, iż państwo zapewni im godziwe emerytury. A wtedy zaczną więcej pieniędzy kierować do prywatnych funduszy emerytalnych i powierniczych, co w rezultacie zwiększy popyt na akcje i przyczyni się do wzrostu ich kursów. Optymiści mają nadzieję, że w dłuższej perspektywie pozwoli to europejskim gospodarkom doświadczyć takiego "cudu" rentowności, jaki stał się udziałem USA pod koniec ubiegłego wieku"