Kolejna sesja tego tygodnia przyniosła korektę ostatnich spadków. Niestety, po silnym wzroście na otwarciu, wywołanym dobrym zachowaniem rynku amerykańskiego, popyt nie był już w stanie podnieść cen wyżej. W związku z tym prawie całą sesję trwał marazm i tak naprawdę rynek nie mógł się zdecydować, w którą stronę podążyć. Rangi nabiera obecnie opór 1410 punktów, który jednocześnie jest linią szyi niewielkiej, widoczniej na wykresach intraday, odwróconej formacji RGR. Jego pokonanie powinno podnieść rynek o 40 pkt. Głównym oporem dla wzrostów jest jednak poziom 1450 pkt.
MACD znajduje się cały czas poniżej linii sygnału. Przecięcie średniej miało miejsce na dość wysokim poziomie tego wskaźnika, co potwierdza znaczenie sygnału. Nie można również wykluczyć, że nastąpi jeszcze próba powrotu powyżej średniej, a miało to miejsce już kilka razy. Nie ulega jednak wątpliwości, iż MACD sugeruje wyczerpywanie się potencjału wzrostowego w średnim terminie. Do podobnych wniosków można dojść patrząc na ROC i RSI. Co prawda wskaźniki te nie pokonały jeszcze swoich poziomów równowagi, ale znajdują się w krótkoterminowych trendach spadkowych i nawet silny wzrost kontraktów, z wyraźnym pokonaniem 1450 punktów, nie poprawi ich obrazu. Może natomiast doprowadzić do negatywnych dywergencji. Warto zwrócić uwagę na bazę, która sięga minus 37 punktów. Dotąd taka sytuacja niewiary we wzrosty na rynku terminowym miała miejsce po silnych falach bessy i zwiastowała rychłą poprawę na rynku. Trudno natomiast interpretować to zjawisko podczas konsolidacji po silnej i dynamicznej fali wzrostowej. Czyżby po raz kolejny baza zwiastowała permanentny błąd rynku terminowego? Niestety, na to pytanie w obecnej sytuacji odpowiedzi nie da się udzielić.