Całą sesję mieliśmy dość męczący marazm, a notowania skończyliśmy 2 punkty nad poziomem otwarcia 1406 pkt. Warto zwrócić uwagę, że po raz kolejny ważnym poziomem okazała się 55-sesyjna średnia krocząca i właśnie na jej poziomie trwała konsolidacja. Szybsze wskaźniki sygnały sprzedaży dały już parę sesji temu, a te średnioterminowe właśnie dołączają. W połączeniu z bardzo dużym ostatnim wzrostem, zachęta do sprzedaży i polowania na dalszy ciąg korekty jest dość spora. Widać, że większość inwestorów ma podobne zdanie, gdyż baza po raz kolejny rozciągnęła się do -37 pkt. Rzecz niemożliwa na rynkach rozwiniętych. To jednak spekulantów nie interesuje. Tutaj liczy się tylko, czy zajęta pozycja przyniesie zysk, zwykle w ciągu godziny, a nie czy wycena kontraktu ma jakieś uzasadnienie ekonomiczne. Trudno po wczorajszej nudnej sesji wyciągać jakieś daleko idące wnioski. Podtrzymałbym pesymistyczne nastawienie, które może być zanegowane jedynie poprzez powrót kontraktów w obszar stabilizacji 1423-58 pkt. Ten rejon (a szczególnie jego szczyt) stanowi teraz opór. Pierwszym wsparciem jest poziom ostatnich minimów i listopadowych szczytów na 1372 pkt. Okres tej krótkiej niepewności co do trendu radziłbym jednak przeczekać poza rynkiem i zobaczyć, co wygra - chciwość czy strach. Na razie jest remis, dający nam stabilizację i przynoszący jedynie straty na prowizjach.