Po trzech kolejnych spadkach, w czasie których ukształtowały się dwie luki bessy, wczorajsza sesja przyniosła wzrost notowań. To nie zmienia faktu, że w krótkim terminie przewagę na rynku mają niedźwiedzie, a w średnim wciąż górą są byki. O utrzymującej się od 25 stycznia przewadze sprzedających świadczą wspomniane dwie kolejne luki bessy - taki układ pojawił się na wykresie WIG20 po raz pierwszy od początku tego trendu wzrostowego (październik 2001 r.). Właśnie druga z tych luk rozciągająca się w strefie 1385-1397 pkt. stanowi najbliższą strefę oporu.

Od szczytu wartość indeksu spadła już o ponad 6%, przebijając po drodze wsparcie na poziomie 1400 punktów. To jest wystarczająca zachęta do pozbycia się akcji, ale nie do opowiedzenia się po stronie niedźwiedzi. Do tego potrzebne jest okrzepnięcie nowego trendu. Dojdzie do tego dopiero wtedy, kiedy wykres WIG20 znajdzie się poniżej wsparcia na 1338 pkt., wyznaczanego przez szczyt z połowy listopada zeszłego roku i linię trendu pociągniętą po dołkach z października i grudnia zeszłego roku.

Na taki właśnie rozwój wypadków wskazują wykresy oscylatorów technicznych. MACD po wyhamowaniu wzrostów na poziomie listopadowego szczytu spadł poniżej swojej średniej, dając sygnał sprzedaży, natomiast RSI i Ultimate po serii negatywnych dywergencji znalazły się poniżej poziomów równowagi. Nawet jeśli rozwój wydarzeń nie będzie tak niekorzystny dla posiadaczy akcji, jak sugerują to wskaźniki, to nie uważam, by WIG20 był zdolny w najbliższym czasie w stanie pokonać szczyt na 1464 pkt.