Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że inwestorzy amerykańscy z zadowoleniem przyjmą pierwsze oznaki poprawy sytuacji gospodarczej. Tymczasem, mimo iż ostatnie wskaźniki makroekonomiczne stwarzają szanse na pewne ożywienie w gospodarce, na rynku akcji zamiast wzrostów można obserwować spadki. Kryzys zaufania, jaki dotknął w ostatnim czasie kierownictwa amerykańskich korporacji, może w najbliższych tygodniach przybierać na sile i stać się główną przyczyną większego osłabienia na rynkach akcji.

O naszym rynku można powiedzieć na razie tylko tyle, że udało się utrzymać średnioterminowy trend wzrostowy. Przeczekaliśmy duże spadki na rynkach zagranicznych, a WIG20 obronił pierwsze istotne wsparcie na poziomie 1353 pkt. Obrona tego poziomu cenowego nie musi jednak napawać dużym optymizmem. Wynikała bowiem w większej mierze ze zmniejszenia aktywności strony potażowej niż z dużej siły popytu. Niestety, jest poważne niebezpieczeństwo, że w najbliższym czasie w coraz większym stopniu na nasz rynek wpływać będą nastroje na świecie. A tam ostatnie spadki spowodowały, że główne indeksy wybiły się dołem z obszarów trzymiesięcznych konsolidacji. Może to zapowiadać w średnim terminie testowanie minimów z 21 września ubiegłego roku. W perspektywie najbliższych dni możliwa jest jednak pewna poprawa nastrojów - wynikająca głównie z dużego wyprzedania rynków. Istotny opór dla DJIA znajduje się na poziomie 9920 pkt., a dla Nasdaq Composite na 1880 pkt. W przypadku WIG20 trochę optymizmu wnosi zachowanie oscylatora stochastycznego - wczoraj wskaźnik wygenerował sygnał kupna. W takiej sytuacji możliwe jest przedłużenie odbicia na naszym rynku na najbliższe dwie, trzy sesje.