W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,16 zł, za euro 3,64 zł, odpowiadało to 9,8% powyżej starego parytetu. Po pół godziny byliśmy na 9,95%. To najwyższy poziom środowych notowań. Dolar potaniał o 0,8 grosza, wspólna waluta o 0,6 grosza. Ponieważ nie udało się przebić poziomu 10% ponad parytetem, zaczęła przeważać podaż. Powoli, ale systematycznie złoty się osłabiał. Kończyliśmy na 9,3%, przy kursach 4,19 i 3,655.
Nie tylko rynki dolar/zł i euro/zł są dla inwestorów ważne z technicznego punktu widzenia. Było to wyraźnie widoczne podczas wczorajszych notowań. Istotnym poziomem okazało się 10% ponad starym parytetem. Nie udało się go pokonać, i trend na rynku się odwrócił. Kończyliśmy więc z dość wyraźna stratą. Nie zaobserwowaliśmy natomiast wyraźnego wzrostu aktywności, poziom obrotów wciąż jest niski.
Dziesięcioletnie obligacje o zmiennym oprocentowaniu spotkały się z dość dużym zainteresowaniem inwestorów. Na 500 mln zł nominału zgłoszono bowiem 1,1 mld zł popytu. Wyniki nie były jednak nadzwyczajne. Sprzedano 496 mln zł nominału, cena minimalna wyniosła 99,2 zł. Nie wywołało to większego wrażenia. Wszystko przez to, że rynek tych papierów jest bardzo mało płynny.
Kluby koalicji SLD-UP-PSL poparły w środę projekt budżetu na 2002 rok, co oznacza, że piątkowe głosowanie będzie formalnością. Zresztą nikt nie spodziewał się innego rozstrzygnięcia. Wszystko to nie ma jednak dużego wpływu na rynki finansowe. Nie wydaje się, by uchwalenie budżetu mogło spowodować jakieś większe zmiany.
W centrum zainteresowania wciąż pozostaje kwestia ewentualnych obniżek stóp procentowych. Oczekujemy więc danych dotyczących CPI, PPI i produkcji przemysłowej.