Reklama

Stopy bez zmian

Posłowie uchwalili budżet na ten rok. Znane są także dane o inflacji w styczniu, która spadła do 3,5% wobec oczekiwanego wzrostu do 3,7-3,8%. Dzisiaj GUS poda dane o produkcji przemysłowej, które - zdaniem analityków - będą kiepskie, gdyż spodziewają się oni kilkuprocentowego spadku wobec grudnia. Jednak mimo to nikt nie oczekuje redukcji stóp procentowych w tym miesiącu.

Publikacja: 19.02.2002 07:39

W piątek Sejm przyjął budżet na 2002 r. Ostatecznie posłowie nie zmienili tylko deficytu budżetowego, bo - zgodnie z prawem - nie mogli tego zrobić. Wyniesie on 40 mld zł. W górę za to poszła prognoza dochodów - posłowie uznali, iż państwo uzyska z VAT o ponad 600 mln zł więcej, a ponad 400 mln zł z podatku nałożonego na środki specjalne urzędów (dochody z kar i opłat). Zapisali więc w budżecie, że jeśli rzeczywiście dojdzie do wzrostu dochodów budżetu z VAT i wyniosą one 145,1 mld zł, to wzrosną także wydatki - o 1,1 mld zł, do 185,1 mld zł.

Ekonomiści zwracają uwagę, że tym samym w gruzach legły wcześniejsze plany Marka Belki, wicepremiera i ministra finansów.

- Twierdził on, iż wydatki budżetu nie przekroczą 183 mld zł, a teraz są większe - powiedziała Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka Pekao SA. - W rezultacie rosną one o 7,1% wobec wzrostu dochodów o 3,4%. Mamy więc kolejny budżet, w którym wydatki rosną szybciej od dochodów. Moim zdaniem, istnieje ryzyko, że w połowie roku okaże się, iż plan dochodów państwa jest zbyt optymistyczny i trzeba będzie go korygować.

Jej zdaniem, tempo wzrostu gospodarczego może okazać się niższe od zaplanowanego przez rząd, a to będzie skutkowało niższymi wpływami. Poza tym zła sytuacja gospodarcza może spowodować opóźnienia w płatnościach podatków lub nawet próby ukrywania przez firmy swoich dochodów, co odbije się na wysokości wpływów podatkowych. Choć na razie - jak wynika z informacji o wykonaniu budżetu w styczniu - tych zagrożeń nie widać.

W styczniu bowiem dochody budżetu wyniosły 10,35 mld zł (7,2% planu), wydatki 17,24 mld zł (9,4%), a deficyt 6,88 mld zł (17,2% planu). Przed rokiem w styczniu deficyt sięgał 25% zaplanowanej na cały rok kwoty.

Reklama
Reklama

Również Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku, zwraca uwagę na fakt, iż wysokość zapisanych wydatków ma się nijak do zapowiadanego przez M. Belkę ich limitowania.

- Zasada limitowania wydatków, która zakładała ograniczenie ich wzrostu do poziomu inflacji plus 1%, poległa na samym początku - powiedział. - W budżecie zapisano, iż inflacja średnioroczna wyniesie 4,5%, a będzie ok. 3,6%, więc ten limit wyniesie nie plus 1, ale plus 2%. Poza tym, posłowie dodali jeszcze po stronie wydatków grubo ponad 1 mld zł. W rezultacie ich suma zwiększyła się do ok. 185 mld zł, a powinno być 182 mld zł. Na dodatek, także zapisana w strategii, wysokość wydatków na lata przyszłe po zamianach w tegorocznym budżecie przestała być aktualna. Po zmianach sejmowych powstał pierwszy w historii III RP budżet warunkowy, co jest bardzo złym obyczajem.

Janusz Jankowiak przyznaje jednak, iż budżet oparty jest na ostrożnych, a czasem - jak w przypadku PKB - zbyt ostrożnych szacunkach, toteż szanse na jego realizację rosną. Jednak on także dostrzega ryzyko, że wpływy podatkowe w tym roku mogą okazać się niższe od tego, co zostało założone w budżecie. Przyczyną tego może być właśnie niższa od zaplanowanej inflacja.

Wprawdzie teraz budżetem zajmie się Senat, jednak zwykle dokonuje on znacznie mniejszych zmian w ustawie. Prace nad budżetem są więc prawie zakończone.

Tymczasem w piątek GUS poinformował o spadku inflacji w styczniu do 3,5% wobec oczekiwanego wzrostu do 3,7-3,8%. Zdaniem analityków, może to stanowić argument za obniżką stóp procentowych, choć znacznie mocniejszego można się spodziewać dzisiaj, kiedy GUS opublikuje dane o produkcji przemysłowej. Większość analityków spodziewa się dużego spadku.

- Sądzimy, że produkcja przemysłowa obniży się o 5% wobec grudnia, czyli będzie niższa o 1,5% wobec stycznia ubiegłego roku - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.Spadek produkcji wraz z niską inflacją świadczy o tym, iż gospodarka nadal tkwi w marazmie, a popyt wewnętrzny jest bardzo słaby. Taka sytuacja stwarza pole do kolejnej redukcji stóp procentowych. Jednak, zdaniem analityków, nie dojdzie do niej na zaplanowanym na przyszły tydzień posiedzeniu RPP.

Reklama
Reklama

- Nadal nie wiadomo, jak na inflację wpłynie osłabienie złotego oraz wprowadzenie akcyzy na energię elektryczną - stwierdziła K. Zajdel-Kurowska. - Sądzę, że na tym posiedzeniu RPP zajmie się raczej oceną zmian w budżecie oraz strategii gospodarczej rządu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama