Reklama

Teraz czekamy na dane o rachunku obrotów bieżących

Złoty przez większą część dnia odrabiał straty z wtorku, nie udało mu się jednak przekroczyć 10% ponad parytetem. Po południu przeważyła podaż i w efekcie kończyliśmy realnie na takim poziomie, jak dzień wcześniej. Wspólna waluta umocniła się w nocy (słabe wyniki amerykańskich giełd), jednak podczas transakcji w Europie cały czas traciła.

Publikacja: 21.02.2002 08:40

W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,152 zł, za euro 3,643 zł, odpowiadało to 9,85% powyżej starego parytetu. O 10.00 byliśmy na 9,7%. Dolar podrożał o 1,2 grosza, wspólna waluta o 0,3 grosza. Po pół godziny realna wartość złotego wróciła na poziom otwarcia, czyli na 9,85%, kursy wynosiły 4,158 i 3,64. Od tego momentu obserwowaliśmy bardzo niewielkie zmiany. W sumie jednak nieznacznie przeważały oferty kupna, dzięki czemu około 14.00 odnotowaliśmy 9,9%. To najwyższy poziom środowych notowań. USD ceniono wtedy na 4,158 zł, euro na 3,644 zł. Koniec dnia to jednak spadek wartości złotego. Ostatnich transakcji dokonywano po 4,18 i 3,645, a odchyłka wynosiła 9,6%.

Leszek Balcerowicz, prezes NBP, powiedział w środę, że, jego zdaniem, w najbliższych miesiącach inflacja będzie się utrzymywała na poziomie mniej więcej 4% rok/rok, jeśli nie wystąpią szoki cenowe. L. Balcerowicz poinformował także, że RPP zdyskontowała w styczniu dane o inflacji i produkcji przemysłowej, podejmując decyzje o obniżce stóp procentowych. Jego zdaniem, wyraźniejsze ożywienie gospodarcze zacznie się w najbliższych miesiącach. GUS opublikował wczoraj dane o koniunkturze w przemyśle i w handlu w lutym. Okazało się, że doszło do poprawy, co rzeczywiście może sugerować, że kończy się okres silnego spowolnienia.

Wszystko wskazuje więc na to, że styczniowa obniżka mogła być na dłuższy czas ostatnią. Pozostaje pytanie, jak na to zareaguje rząd? Czy dojdzie do kolejnej eskalacji konfliktu? Jeśli tak, to na rynki finansowe może powrócić atmosfera niepewności.

Dla rynku złotego bardzo ważne będą też informacje o rachunku obrotów bieżących. Wszyscy będą patrzeć przede wszystkim na dane o eksporcie. Pogorszenie wyników, o którym mówi się w kręgach przedsiębiorców, wpłynie negatywnie na polską walutę.

Rano za euro płacono 0,877 USD (wzrost wartości nastąpił już podczas transakcji w USA i wynikał głównie ze słabych wyników amerykańskich giełd). Od razu przeważyła podaż i wspólna waluta zaczęła tracić. Trend spadkowy obserwowaliśmy przez cały dzień. Kończyliśmy na 0,8715.

Reklama
Reklama

Dane inflacyjne z USA są zgodne z oczekiwaniami. Zarówno CPI, jak i wskaźnik skorygowany o ceny żywności i energii (inflacja bazowa) wzrósł o 0,2% m/m, czyli dokładnie o tyle, ile prognozowano. Nieco gorsze od prognoz były natomiast informacje o zarobkach. Zmniejszyły się one bowiem o 0,5%, oczekiwano spadku o 0,2%. W sumie nie było jednak silnej reakcji na rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama