- Zależy nam na jak najszybszym wyjaśnieniu niejasności, jakie narosły wokół prowadzenia przez Michelin działalności w Polsce. Z tego względu będziemy dążyć do przeprowadzenia audytu. W naszym przekonaniu, audyt ten powinien zostać zlecony rewidentowi lub zespołowi renomowanych firm audytorskich z grupy tzw. wielkiej piątki. Mamy nadzieję, że wybór rewidenta będzie wspólną decyzją wszystkich akcjonariuszy Stomilu - powiedział Patrick Oliva, doradca prezesa grupy Michelin.
Przypomnijmy, że rewidenci wykonali już praktycznie trzy tego typu badania. Te zlecone przez Michelina były kwestionowane przez koalicję akcjonariuszy mniejszościowych. Z kolei z wnioskami z badania przeprowadzonego przez BDO na wniosek inwestorów finansowych nie zgodził się francuski koncern.
Inwestor strategiczny zdecydował również, że do czasu opublikowania wyników kolejnego audytu wstrzyma swoje poparcie dla tych inwestycji, których celem jest zwiększenie eksportu wyrobów Stomilu do grupy Michelin. W uzasadnieniu swojej decyzji Michelin napisał, że nie widzi możliwości dalszego wspierania rozwoju Stomilu, dopóki francuski koncern, jak i polska spółka nie zostaną oczyszczeni ze stawianych im zarzutów stosowania niezgodnych z prawem cen transferowych we wzajemnych kontaktach.
- Taka decyzja Michelina jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Myślę, że słowo szantaż najlepiej oddaje to, do czego posunął się inwestor. Wydaje się, że kolejnym krokiem będzie utrudnianie pracy nowemu przedstawicielowi akcjonariuszy mniejszościowych w radzie nadzorczej Stomilu, którym został Raimondo Eggink - powiedział PARKIETOWI pragnący zachować anonimowość analityk branży oponiarskiej.
Nie był on jeszcze w stanie oszacować, jak decyzja Michelina o wstrzymaniu wsparcia dla inwestycji wpłynie na wyniki polskiej firmy. Z pewnością będzie to jednak miało duże znaczenie, bowiem Stomil eksportuje obecnie ponad 60% swoich wyrobów. A krajowy rynek motoryzacyjny pogrążony jest w głębokim kryzysie.