Po czwartkowym przełamaniu linii podtrzymującej trend wzrostowy wydawało się, że strona podażowa zada kolejny cios osłabionym wciąż bykom. Nic takiego się nie stało i mimo słabego otwarcia, dalszy ciąg piątkowej sesji miał przebieg bardzo wyrównany i zakończył się niewielkim spadkiem do poziomu 1333 pkt. Sytuacja techniczna indeksu WIG20 nie uległa jednak żadnej istotnej zmianie i z całą pewnością jest nadal negatywna. Przełamana została nie tylko linia trendu, która stała się teraz bardzo istotnym oporem, ale średnia SK-45 została zdobyta przez niedźwiedzie. To zdecydowane potwierdzenie panowania strony podażowej.
Bardzo ciekawa sytuacja powstała na dziennym MACD. Oscylator ten przebił linię równowagi i linię podtrzymującą jego kilkumiesięczny trend wzrostowy. Są to bardzo czytelne sygnały, które nie mogą być zachętą do kupna. Jednak jest pewien szczegół, na który radzę zwrócić uwagę. Jeśli porównamy obecną wartość MACD na WIG-u i na WIG20, to dość wyraźnie widać, że indeks największych spółek jest trochę w tyle za indeksem szerokiego rynku. Jak twierdzą znawcy tego oscylatora, w każdym istotnym ruchu giełdowym w początkowej i środkowej jego części MACD na indeksie najcięższym powinien być tym, który idzie pierwszy. Tę wskazówkę można odczytać jako zapowiedź, że obecne spadki są tylko korektą kilkumiesięcznych wzrostów, a nie powrotem do długoterminowego trendu spadkowego.
Najbliższym, ale raczej dość słabym wsparciem, gdzie kontrolę mogą spróbować przejąć byki, jest okno hossy z 4 stycznia położone tuż poniżej 1300 pkt. Znacznie za to silniejszym jest przebita na początku roku linia trendu spadkowego rozpoczętego w marcu 2000 r.