Przed poniedziałkową sesją poszczególne wydarzenia zdawały się układać w jedną spójną całość. Mieliśmy wybicie w górę z klina, ruch powrotny i dość niespodziewany piątkowy wzrost. Wszystkiemu towarzyszył wyjątkowo niski obrót, choć to akurat można było tłumaczyć tym, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy podobne poziomy wymiany wyznaczały lokalne punkty zwrotne na rynku. Można było również domniemywać, że i tym razem będzie podobnie. Przebieg sesji, a zwłaszcza jej fatalna końcówka, dały jednak wiele do myślenia zwolennikom szybkiego ataku na styczniowe szczyty. Luka bessy na 15 680 pkt. z pierwszych dni lutego urasta obecnie do roli najważniejszego, lokalnego oporu. Wsparcie znajduje się na 15 420 pkt. Kolejne leży na 15 300 pkt. i związane jest z 5-miesięczną linią trendu wzrostowego.
Nie wszystko jednak stracone, teoretycznie sesję poniedziałkową można by potraktować jako swoiste "dwa w jednym", tj. wybicie na otwarciu notowań ponad linię oporu na 15 420 pkt. i ruch powrotny rozpoczęty w godzinach popołudniowych. O tym, że nie jest to teza pozbawiona sensu, przekonuje sygnał kupna na MACD oraz pierwszy od dłuższego czasu wzrost linii ADX. Ostrzegawczy sygnał wysyła Percent R opuszczający strefę wykupienia, pozostałe wskaźniki szybkie mają nadal potencjał wzrostowy.