- Nie spodziewamy się zysków w najbliższych dwóch kwartałach, ale w IV powinniśmy znaleźć się nad kreską - powiedział prezes SAS Joergen Lindegaard w wywiadzie prasowym. Przywróceniu rentowności ma pomóc zakładany na ten rok 5-proc. wzrost ruchu pasażerskiego. Na cały bieżący rok SAS zapowiada jeszcze straty, natomiast przyszły ma zakończyć się zyskiem.
Tegoroczne przychody mają wzrosnąć do 70 mld koron (6,8 mld USD), z 51,4 mld koron w 2001 r., ale głównie w wyniku doliczenia do nich sprzedaży Spanair, drugiego co do wielkości hiszpańskiego przewoźnika, w 74% należącego do SAS oraz kilku innych akwizycji. Natomiast udział pasażerów korzystających z klasy biznesowej spadnie w tym roku do 25% z 35% w ubiegłym. Zdaniem analityków, wskaźnik ten był w SAS wyższy niż w innych liniach lotniczych. W IV kwartale skandynawskie linie miały 997 mln koron straty, a strata za cały ub.r. wyniosła 1,06 mld koron.
Prezes Lindegaard poinformował też, że SAS zdołał już zmniejszyć koszty o miliard koron, a więc w połowie wykonał plan zakładający redukcję o 2 mld koron do końca br. SAS zamierza ściąć koszty o kolejne dwa miliardy w następnych latach.
Dotychczas największy skandynawski przewoźnik zwolnił ok. połowy z 3500 osób przewidzianych do redukcji. Cała grupa zatrudnia ok. 40 tysięcy pracowników.