Przełamanie linii trendu wzrostowego na indeksie WIG20, które nastąpiło na początku zeszłego tygodnia, zaowocowało w końcu przyspieszonym spadkiem notowań większości spółek. We wtorek szczególnie słabe było zachowanie Elektrimu, TP SA, PKN oraz BRE, mocne były zaś walory pozostałych banków. Obroty przekroczyły 290 mln zł i były zdecydowanie wyższe niż na poprzednich sesjach.

O skali trwającej przeceny akcji może zadecydować zachowanie giełd zagranicznych. Warto przede wszystkim śledzić notowania S&P 500, który utknął pod kluczowym oporem na poziomie 1175 pkt. Pokonanie tego oporu pozwoliłoby prawdopodobnie na odreagowanie spadków na GPW.

Paradoksalnie, pogorszenie koniunktury na naszym rynku nadeszło akurat w momencie, gdy pojawiły się pierwsze sygnały zapowiadające ożywienie w polskiej gospodarce. Do tych sygnałów zaliczyłbym wzrost produkcji przemysłowej, informacje o wzroście sprzedaży samochodów oraz poprawiające się wskaźniki nastroju przedsiębiorców. Jeszcze w tym tygodniu poznamy wyniki badań koniunktury w marcu, które mogą wzmocnić nadzieje na szybszy rozwój gospodarczy w kolejnych kwartałach br.

W obliczu dobrych danych makroekonomicznych przyczyn trwającej przeceny akcji dopatrywałbym się głównie w małej atrakcyjności inwestycyjnej naszego rynku. Wycena akcji w wielu przypadkach nie jest uzasadniona fundamentalnie. Dotyczy to zwłaszcza spółek, które nie wykorzystały osłabienia gospodarczego do zrestrukturyzowania działalności, czego przykładami są np. TP SA czy KGHM. Wydaje się, że w dłuższym okresie, w przypadku kontynuacji trendu wzrostowego, podejście inwestorów do poszczególnych walorów powinno być bardziej selektywne.