Nie zgadzam się z opinią zakładów, że gwałtowny wzrost liczby rezygnacji wynika z pogorszenia się koniunktury gospodarczej w naszym kraju i związanego z tym wzrostu bezrobocia czy spadku dochodów gospodarstw domowych. Okazuje się bowiem, że wśród tych rezygnacji jest bardzo dużo odstąpień od umów kilkuletnich. Moim zdaniem, ich właściciele zorientowali się, że kupili produkt, który nie spełnia ich oczekiwań finansowych i żeby nie zwiększać strat, postanowili wycofać się z tej inwestycji. Czy zastąpili starą polisę nową? Raczej nie. Czy zastąpili dotychczasowego ubezpieczyciela nowym? Chyba też nie.
Niektórym zakładom, jak sądzę, nie jest do śmiechu...
Na pewno. Myślę jednak, że wzrost liczby rezygnacji z polis powinien być elementem ryzyka, który powinien być brany pod uwagę przez wszystkie firmy, a nie tylko te, które straciły w ubiegłym roku najwięcej klientów. Weźmy np. zakład ubezpieczeń, który wszedł do naszego kraju stosunkowo wcześniej, przez co przejął klientów z tzw. górnej półki. Jeśli w przypadku tego zakładu liczba rezygnacji jest tak duża, to nie sądzę, aby spowodowane to było wyłącznie utratą pracy przez osoby ubezpieczone w tym towarzystwie. To jest po prostu niemożliwe.
Wydaje się, że podstawowym powodem rezygnacji klientów było rozczarowanie wynikami z części inwestycyjnej produktów unit linkes. Subiektywne poczucie "straty" wśród klientów tego zakładu wynika prawdopodobnie z tego, że zbyt duża część składki była przeznaczona na sfinansowanie funkcji ochronnych. Ale przecież należało wcześniej poinformować klientów o skutkach finansowych, wynikających ze specyficznej konstrukcji ubezpieczeń z funduszem inwestycyjnym.
Sygnał jest jednoznaczny. Jeżeli zakłady nie będą należycie informowały, czy wręcz edukowały swoich klientów, to nie ma szans na poprawę sytuacji. Ostrzegam, że może się ona jeszcze pogorszyć. Aby przełamać złą passę, towarzystwa powinny uprościć produkty, zwiększyć przejrzystość ogólnych warunków ubezpieczeń, a dopiero wtedy wyposażać w nie swoich pośredników. Agent powinien być cierpliwy, dobrze wyedukowany, a nie ukierunkowany jedynie na w poszukiwanie prowizji.
A przypadkiem nie jest to sprzeczne z wyśrubowanymi krótkoterminowymi planami produkcji, jak w żargonie ubezpieczeniowym określa się zbiór składki?