Reklama

Akcyjny PKO/CS będzie wychodzić za granicę

- Płynność obrotu na GPW spada, coraz trudniej też znaleźć dobre fundamentalnie spółki, których akcje byłyby niedowartościowane - uważa Grzegorz Stulgis, zarządzający PKO/CS Akcji. Dlatego fundusz zamierza stopniowo przenosić część swoich aktywów za granicę. Początkowo będzie to kilka procent.

Publikacja: 28.03.2002 08:24

Inwestorzy, którzy kupili jednostki uczestnictwa PKO/Credit Suisse Akcji w momencie powstania funduszu pod koniec stycznia 1998 r., do dziś zarobili ponad 25% (dla porównania, WIG20 stracił w tym czasie 6,5%, a WIG zyskał niecałe 9%). Niestety, całość zysków wypracowanych przez fundusz pochłonęła inflacja, która w okresie od lutego 1998 r. do lutego 2002 r. przekroczyła 31%.

Raz lepiej, raz gorzej

W ciągu trzech pełnych lat działalności funduszu tylko w 2001 r. udało mu się pokonać większość konkurentów. Ale była to tylko mniejsza od rynku strata: wartość jednostki "Akcji" spadła o 10,4%, podczas gdy konkurenci stracili średnio ponad 17% (WIG obniżył się o 22%, a WIG20 o ponad 33%).

Gorzej niż konkurencja wypadał za to fundusz na rynku wzrostowym. W 1999 r. PKO/CS, mimo że był to dla niego najlepszy do tej pory okres (zyskał prawie 30%), zarobił o ponad 5 pkt. proc. mniej od średniej dla pozostałych funduszy agresywnych i o kilkanaście punktów mniej od najważniejszych indeksów giełdowych. Rok później zyskał 4,2%, przy prawie 8-proc. średnim zysku, jaki zanotowali konkurenci.

Grzegorz Stulgis, zarządzający akcyjnym PKO/CS od października 2000 r., nie chce komentować wyników funduszu za pierwsze 2,5 roku jego działalności. Przyznaje tylko, że w tym okresie podjęto kilka nietrafionych decyzji, które spowodowały, że "Akcja", mimo dodatnich wyników, wypadła gorzej od większości konkurentów.

Reklama
Reklama

W 2001 r. PKO/CS Akcji był trzeci na rynku - po CA IB Renomowanych Spółek i PZU Krakowiak. Wyniki za dwa poprzednie lata (2000-2001) plasują go na miejscu ósmym wśród funduszy agresywnych, a za trzy lata (1999-2001) na miejscu siódmym.

Dobry strzał w EFL

Według G. Stulgisa, w 2001 r. najbardziej udała się inwestycja w EFL. Udział walorów tej spółki, z powodu wzrostu ceny, przekroczył w pewnym momencie dopuszczalne 10% aktywów. Fundusz sprzedał akcje EFL w wezwaniu ogłoszonym jesienią ub.r. przez Credit Agricole.

Do udanych inwestycji w ub.r. zarządzający zalicza też spółki średniej wielkości, takie jak Jelfa, Kęty, Krosno, Elektrobudowę, Farmacol czy Mieszko. - Zachowywały się one lepiej niż największe firmy z WIG20. Wystarczy powiedzieć, że MIDWIG zyskał w zeszłym roku 1,5%, a WIG20 stracił ponad 33% - mówi G. Stulgis. - Na dobre wyszło nam też relatywnie niskie zaangażowanie w dużych spółkach, takich jak PKN, TP SA czy KGHM - dodaje.

Elektrim, który na koniec pierwszego półrocza 2001 r. (ostatnie opublikowane sprawozdanie finansowe) stanowił ponad 6% aktywów (48,7 tys. akcji), zarządzający sprzedał w całości w III kwartale.

G. Stulgis za najbardziej nietrafioną swoją decyzję w ub.r. uznaje zakup obligacji Netii. Na szczęście stanowiły one tylko 1,5% aktywów. Zarządzający ma nadzieję, że restrukturyzacja spółki pozytywnie wpłynie na wycenę jej walorów i pozwoli odrobić straty z tej inwestycji.

Reklama
Reklama

Bez papierów skarbowych

W zestawieniu aktywów na koniec I półrocza 2001 r. uwagę zwraca też brak papierów skarbowych . - Część portfela przeznaczoną na utrzymanie płynności stanowiły depozyty bankowe o rentowności porównywalnej do papierów skarbowych - wyjaśnia G. Stulgis.

W 2002 r. zarządzający stawia na banki oraz niektóre spółki z sektora IT i indeksu z MIDWIG. W stosunku do 2001 r. większe będzie zaangażowanie w spółkach dużych, z WIG20. - Ruchy cen akcji są w coraz mniejszym stopniu zależne od fundamentów danej spółki. Rytm na GPW wyznaczają otwarte fundusze emerytalne, a one koncentrują się na firmach z WIG20 - wyjaśnia G. Stulgis. Spodziewa się on, że w tym roku WIG20 zyska 15-20%, a fundusz zarobi między 13% a 17%. - Funduszom agresywnym ciężko jest pokonać indeksy giełdowe na rynku wzrostowym. Choć statut na to pozwala, w praktyce nie można utrzymywać 100% portfela w akcjach. Potrzebna jest bowiem rezerwa płynnościowa na wypadek umorzeń - wyjaśnia G. Stulgis.Więcej akcji w portfelu

W tej chwili akcje stanowią ponad 85% aktywów. - W tym roku średnie zaangażowanie w akcjach będzie większe, niż wynikałoby to z benchmarku, który składa się w 85% z WIG i 15% z rentowności 52-tyg. bonów skarbowych - zapowiada zarządzający.

Będą papiery zagraniczne

Zdaniem G. Stulgisa, spadek płynności polskiego rynku akcji, jak również coraz większa rozbieżność między koniunkturą na giełdzie i koniunkturą gospodarki powodują, że trzeba szukać możliwości inwestycyjnych za granicą. Zostały już ku temu poczynione pierwsze kroki: w marcu tego roku fundusz zmienił nazwę z PKO/CS Polskich Akcji na PKO/CS Akcji.

Reklama
Reklama

- Jeszcze nie kupiliśmy żadnych papierów za granicą, ale planujemy to zrobić jeszcze w tym roku. Zaczniemy od zakupu jednostek indeksowych, odpowiedników naszych MiniWIG20, albo lokat w zagraniczne fundusze indeksowe. Nie będziemy mogli pozwolić sobie na zakup akcji za granicą, gdyż koszty transakcyjne takich operacji przy obecnych aktywach funduszu byłyby zbyt duże - wyjaśnia G. Stulgis. - Początkowo instrumenty zagraniczne będą stanowić kilka procent aktywów - dodaje. Na koniec lutego aktywa akcyjnego PKO/CS wyniosły 21 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama