Od początku roku fundusze emerytalne dostały 2,5 mld zł. Z tym że 380 mln zł, przesłane do OFE w styczniu, to zaległe składki za grudzień. Po odliczeniu tej kwoty okazuje się, iż Zakład regularnie przesyła miesięcznie po ponad 700 mln zł. Przy takim tempie transferu do końca roku fundusze powinny dostać około 8,5-9 mld zł. Według ZUS, owe 700-750 mln zł co miesiąc wystarcza, aby na bieżąco przesyłać do funduszy wszystkie bieżące składki, dzięki czemu nie będą się tworzyły nowe zaległości.
- Nie mamy sygnałów, że znowu pojawiły się zaległości - twierdzi Aleksandra Bełkowska z biura prasowego Zakładu.
Jednak rząd w budżecie założył, iż w tym roku fundusze emerytalne dostaną 11,5 mld zł. Aby zrealizować te plany, ZUS musiałby przesyłać co miesiąc po ponad 950 mln zł, czyli o ok. 200 mln zł więcej, niż udaje mu się przelać na konta funduszy obecnie. Na dodatek, w przypadku transferu do OFE, największe sumy powinny być przesyłane na początku roku (ze względu na fakt, iż wraz z upływem roku coraz większa część osób najlepiej zarabiających przestaje płacić składkę emerytalną). W drugiej połowie roku wartość przesyłanych do OFE składek może się więc nieco zmniejszyć. Dlatego też, zdaniem przedstawicieli PTE, w ZUS znowu pojawiły się zaległości.
- Chcielibyśmy, aby wpłaty były zbliżone do średniej wynikającej z założeń budżetowych i każdą wpłatę poniżej średniej traktujemy jako narastanie zaległości - powiedział Tomasz Bańkowski, prezes PTE Pekao i wiceprezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. - Zwłaszcza że wiemy, iż system rozliczeń nadal nie gwarantuje przesyłania nam wszystkich zebranych przez ZUS składek.
Jeśli więc nie poprawi się tempo transferu, na koniec roku zadłużenie ZUS wobec OFE może zwiększyć się o kolejne 2,5 mld zł.