Reklama

Podejrzany Merrill Lynch

Na wniosek prokuratury dom maklerski Merrill Lynch został zobowiązany przez Sąd Najwyższy stanu Nowy Jork do przedstawienia powiązań istniejących pomiędzy działem bankowości inwestycyjnej a spółkami rekomendowanymi przez dział analiz. Kontrola realizacji sądowych zaleceń odbędzie się podczas rozprawy przewidzianej na przyszły miesiąc.

Publikacja: 11.04.2002 09:09

Wniosek prokuratury stanu Nowy Jork jest efektem 10-miesięcznego śledztwa, podczas którego wyjaśniano stopień zaangażowania analityków Merrill Lyncha w promocję spółek giełdowych oferowanych przez dział inwestycyjny tego domu maklerskiego. W ramach śledztwa sprawdzono ponad 30 tysięcy dokumentów oraz tysiące emaili, które Merrill Lynch przekazał prokuraturze wypełniając nałożony nań nakaz sądowy.

Reagując na wniosek prokuratury sędzia stanowego Sądu Najwyższego nakazał Merrill Lynchowi ujawnienie swoim klientom - indywidualnym inwestorom - powiązań, w jakie wchodzą analitycy tego domu maklerskiego z działem bankowości inwestycyjnej. Raporty analityków mają od tej pory zawierać informacje, czy opisywane przez nich spółki korzystają z usług działu bankowości inwestycyjnej Merrill Lyncha. Sędzia nakazał również analitykom, by nie wydawali akcjom przedsiębiorstw ocen, które nie odzwierciedlają ich opinii. Prokuratura nowojorska twierdzi, że jeżeli analitycy nie będą stosować się do tych zaleceń, mogą im zostać postawione zarzuty natury kryminalnej.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej - zwołanej po ogłoszeniu decyzji sądu - Eliot Spitzer, prokurator generalny stanu Nowy Jork, stwierdził, że zarzut niewiarygodności można postawić większości analityków Merrill Lyncha. Jednak najpełniej jest widoczny w dziale analiz spółek internetowych, kierowanym przez Henry Blogeta. Blodget niedawno opuścił Merrill Lyncha z 12 milionami dolarów odprawy w kieszeni.

Spitzer twierdzi, że w wielu sprawdzonych przez prokuraturę wewnętrznych dokumentach analitycy z działu internetowego wyrażali swe wątpliwości co do spółek, chociaż nie przestali inwestorom zalecać ich kupna. Autorem wielu tych dokumentów jest ponoć sam Blodget. Ponadto dział internetowy za jego kadencji nie wydał inwestorom ani jednego zalecenia, by pozbywali się akcji jakiejś spółki.

Spitzer stwierdził, że tak zwany chiński mur, który w firmie inwestycyjnej powinien oddzielać analityków od pracowników zajmujących się oferowaniem przedsiębiorstw, w ogóle nie istniał w Merrill Lynch. Dowodem na to jest odpowiedź Blodgeta na pytanie zarządu firmy z jesieni 2000 roku, czy praca analityków pomaga kolegom z działu bankowości inwestycyjnej. W przekazanym zarządowi dokumencie Blodget stwierdził, że jego dział zaangażowany jest w 52 transakcje prowadzone przez dział bankowości inwestycyjnej, które przyniosą firmie dochód o wartości 115 milionów dolarów.

Reklama
Reklama

Spitzer zapowiedział, że nakaz sądowy traktuje jako pierwszy krok w zakrojonym na szerszą skalę postępowaniu przeciwko Merrill Lynchowi oraz innym firmom inwestycyjnym. Tymczasem w specjalnie wydanym oświadczeniu Merrill Lynch poinformował, że zarzuty nowojorskiej prokuratury są pozbawione podstaw.

W środowych wydaniach "New York Post" oraz inne gazety zastanawiają się, czy wniosek prokuratury nie jest wstępnym krokiem do sformułowania pozwu zbiorowego w imieniu pokrzywdzonych inwestorów indywidualnych przeciw firmom inwestycyjnym z Wall Street o łamanie przepisów prawa o papierach wartościowych. Prokuratura uważnie studiuje bowiem dokumenty Morgan Stanleya, Salomon Smith Barney oraz innych firm. Prawo o papierach wartościowych stanu Nowy Jork - Martin Act - uważa się za najbardziej restrykcyjne w całej Ameryce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama