Reklama

Stopy z głowy

O inflacji w tym roku wiemy już w zasadzie wszystko. Wszystko, albo - jak kto woli - nic.

Publikacja: 26.04.2002 09:34

Wiemy, że w zależności od cen ropy i żywności inflacja zamknie się na koniec roku w przedziale 3,1-5,1%. Pytaniem otwartym pozostaje jak polityka monetarna powinna reagować na ewentualne szoki podażowe? Kwestią równie istotną wydaje się znalezienie odpowiedzi na pytanie: co powinna robić Rada Polityki Pieniężnej, jeśli szoki podażowe nie nadejdą? Od odpowiedzi na te pytania zależeć może przecież bardzo dużo, bo nie tylko przebieg inflacji w przyszłym roku, ale też tempo wzrostu gospodarczego.

Polityka pieniężna nie powinna akomodować szoków podażowych, dopóki nie istnieje niebezpieczeństwo przeniesienia się ich na inflację bazową. Taki sposób postępowania podpowiada dostępna wiedza i doświadczenie wielu krajów. Jednak w przypadku, kiedy istnieje uzasadnione podejrzenie, że ceny paliw czy żywności przełożyć się mogą na wzrost trendu inflacyjnego, a więc kiedy impuls inflacyjny nabiera cech trwałych, a nie przejściowych - restrykcyjność polityki monetarnej musi wzrosnąć. W konkretnych warunkach polskich oznaczałoby to definitywne zamknięcie sekwencji redukcji stóp procentowych.

Wydaje się, że stopa interwencyjna na poziomie 8,5-9% to wszystko, na co można sobie jeszcze w tym roku pozwolić. Wzmocniłoby to pierwsze sygnały ożywienia gospodarczego, nie mające przy tym pierwszorzędnego znaczenia z punktu widzenia presji inflacyjnej. Kiedy regularnie spadają oczekiwania inflacyjne, można w miarę bezpiecznie zmniejszyć lukę popytową. Nie bez znaczenia jest też fakt, że rząd - jak można przypuszczać - pogodziłby się z takim przebiegiem polityki monetarnej. Wygasiłoby to napięcia polityczne na tle funkcjonowania RPP. Nowelizacja ustawy o NBP i ograniczenie niezależności banku centralnego przestałyby wreszcie straszyć inwestorów.

Powstaje jednak pytanie: jak jednak polityka pieniężna powinna zareagować, gdyby spodziewane szoki podażowe nie nadeszły? Zepchnęłoby to inflację poniżej tegorocznego celu. Czy - jak chciałoby to widzieć wielu polityków i ekonomistów - mogłoby to stwarzać pole dla bardziej agresywnej redukcji stóp procentowych? W żadnym wypadku. Powinien nas o tym przekonać prognozowany przebieg ścieżki inflacyjnej w przyszłym roku.

Przyszłoroczna inflacja będzie, w najlepszym razie, ustabilizowana na tegorocznym poziomie: wyniesie 3,5% na bazie rocznej i 3,7% średniorocznie. Ale, inaczej niż obecnie, dadzą już o sobie znać silne napięcia inflacyjne, groźne dla roku 2004. Pomijając kwestię ewentualnych szoków podażowych, inaczej być po prostu nie może w sytuacji zbliżania się obserwowanego PKB do poziomu potencjalnego. A tak właśnie będą się miały sprawy w roku 2003. Osławiona luka popytowa, której wielkie rozmiary mają świadczyć o głębokiej nierównowadze makroekonomicznej, zniknie już przy tempie wzrostu 3%, czyli takim, jakie jest do przewidzenia w przyszłym roku. Nie pozostawia to zbyt wiele miejsca na ekspansywną politykę monetarną. W całym roku 2003 podstawowa stopa procentowa NBP nie powinna spaść więcej niż 100 pkt. bazowych.

Reklama
Reklama

Wyraźnie widać, że ciężar prowadzenia właściwej polityki gospodarczej nieuchronnie przesuwać się musi na politykę fiskalną. Polityka monetarna będzie stopniowo, lecz nieuchronnie, tracić na znaczeniu. Stabilizacja inflacji w przedziale 2-4% będzie wymagać utrzymywania się przez dłuższy czas stopy interwencyjnej na poziomie 7-8%. Osiągnięcie deklarowanego przez rząd tempa wzrostu gospodarczego, przekraczającego 5%, wymaga znacznego przesunięcia w górę potencjalnego PKB, co - niejako z definicji - jest możliwe wyłącznie na skutek reform propodażowych, a nie manipulowania przy popycie krajowym, co wpływa jedynie na PKB obserwowany.

Nieco kolokwialnie mówiąc: kwestię stóp procentowych mamy w tej sytuacji już zdecydowanie z głowy. Dobrze by było, by wszyscy zainteresowani jak najszybciej to sobie uświadomili.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama