Po silnym spadku na sesji piątkowej indeks Nasdaq Composite znalazł się na najniższym od pół roku poziomie. Tym samym rozwiane zostały nadzieje posiadaczy akcji na utrzymanie na tym rynku trendu bocznego. Przebicie wsparcia na 1716 pkt. sprawia, że trend średnioterminowy ma kierunek spadkowym, a zakończenia tegoż trendu trudno oczekiwać wcześniej niż na poziomie 1423 pkt. Stąd we wrześniu zeszłego roku zaczynała się tendencja wzrostowa. Taki rozwój wydarzeń sprawia, że scenariusz, zgodnie z którym ostatnia konsolidacja mogłaby być częścią dużej formacji odwróconej głowy z ramionami kończącej bessę, przestaje być aktualny.
Wszystko, na co mogą liczyć byki, to krótkoterminowe odreagowanie. Ograniczeniem dla wzrostów powinna być połowa piątkowej czarnej świecy (1690 pkt.), najdalej wspomniane już 1716 pkt. Kiedy zwyżka powinna się zacząć? Od szczytu z 16 kwietnia wartość indeksu spadła ponad 8% bez żadnej praktycznie przerwy. W czasie fali spadkowej, trwającej od początku roku do 21 lutego, właśnie po nieco ponad 8-proc. zniżce miały miejsce niewielkie odreagowania. Gdyby ta zasada miała zadziałać i tym razem, to korekta powinna rozpocząć się już w poniedziałek, najdalej we wtorek.
Trend zmienił się także na rynku tradycyjnych spółek. Na zamknięcie tygodnia S&P 500 przełamał wsparcie na 1080 pkt., co oznacza przejęcie kontroli nad rynkiem przez sprzedających. Również w tym wypadku byki nie powinny liczyć na więcej niż ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia. W nieco dłuższej perspektywie otworem stoi droga do wrześniowego dołka, który ukształtował się na poziomie 965 pkt.
Na tle indeksów amerykańskich korzystnie prezentują się indeksy europejskie, które, choć spadają, to wciąż utrzymują średnioterminowe trendy boczne. Niemiecki DAX przełamał wsparcie na 5160 pkt. i po raz pierwszy od dwóch miesięcy spadł poniżej 5000 pkt. Wskaźnik wciąż znajduje się nad wsparciem wyznaczanym na poziomie 4745 pkt. przez dołek z końca lutego.