W ub.r. Prada już dwukrotnie zapowiadała IPO, jednak odwoływała je ze względu na niekorzystną koniunkturę na rynkach akcji. Teraz przyszła pora na trzecie podejście. Według informacji Bloomberga, Prada już kilkanaście dni temu złożyła we włoskiej komisji papierów wartościowych wniosek o przeprowadzenie IPO i w najbliższych dniach ogłosi pierwsze dane na temat oferty. Prawdopodobnie odbędzie się ona w drugiej połowie lipca br., a jej koordynatorami mają być trzy znane banki - Deutsche Bank, francuski BNP Paribas i włoski IntesaBci.
Na koniec ub.r. Prada miała zadłużenie szacowane na 1,2 mld euro. Przyczyniło się do tego przynajmniej kilka dużych przejęć, których spółka zaczęła dokonywać od początku 1999 r. Łupem Prady stały się m.in. takie marki z branży odzieżowej, jak Jil Sanders czy Helmut Lang. Środki pozyskane z giełdowego debiutu mogłyby być więc przeznaczone przede wszystkim na spłatę zadłużenia i dalsze inwestycje. Według szacunków, po wejściu na giełdę spółka miałaby wartość rynkową wynoszącą ok. 5 mld euro (w ub.r, gdy planowano IPO, kapitalizację Prady szacowano na ok. 8 mld euro), a z emisji może pozyskać ok. 1,5 mld euro.
Jednym z czynników, który skłonił właścicieli spółki - Patrizio Bertellego i jego żonę, projektantkę Miuccię Prada - do rozpoczęcia procesu wprowadzania jej na giełdę, jest z pewnością dość dobra tegoroczna koniunktura dla producentów dóbr luksusowych. Warto choćby podkreślić, że akcje największej europejskiej firmy tej branży - francuskiej Louis Vuitton Moet Hennessy (LVMH), zdrożały w tym roku na giełdzie w Paryżu już o 27%.