Reklama

Grać, by wygrywać

Jacek Socha ma ogromne szanse zostać przewodniczącym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd na kolejną, 5-letnią kadencję. Byłby to swoisty rekord, piastuje bowiem ten urząd już od października 1994 r.

Publikacja: 08.05.2002 10:24

Poparcia obecnemu przewodniczącemu udzielił nie tylko minister finansów, ale także wywodzący się z przeciwnego obozu politycznego szef NBP. W zdecydowanej większości za jego kandydaturą głosowali też wczoraj członkowie sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Wszystko wskazuje więc, że jego osobę zaakceptuje również premier Leszek Miller.

Jacek Socha ma 48 lat. Urodził się w Paczkowie na Opolszczyźnie. Dzieciństwo i młodość spędził w Krakowie. W 1970 r. jego rodzina przeprowadziła się do stolicy, gdzie przyszły przewodniczący zdał maturę oraz rozpoczął studia na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Akademicka kariera Jacka Sochy trwała jednak znacznie dłużej. Studiował także w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz ukończył Międzynarodowy Instytut Rozwoju Rynków Papierów Wartościowych w Waszyngtonie.

W latach 1980-82 był pracownikiem naukowym w Centralnym Ośrodku Metodycznym Studiów Ekonomicznych Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecnie SGH). Następne osiem lat spędził w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk (Zakład Teorii Ekonomii).

Wraz z rozpoczęciem przemian rynkowych Jacek Socha przeszedł do biura Komisji Papierów Wartościowych w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych, by od podstaw zająć się praktyczną stroną tworzenia regulacji rodzącego się wówczas rynku kapitałowego w Polsce. W 1991 r. został dyrektorem biura inspekcji KPW, a w kwietniu 1994 r. awansował na stanowisko zastępcy przewodniczącego. Wkrótce potem, po rezygnacji ze stanowiska ówczesnego szefa Komisji Lesława Pagi, Jacek Socha przejął jego obowiązki.

Przewodniczący Socha jest żonaty, ma dwie córki. Wszyscy jego znajomi podkreślają, że bardzo lubi sport, który traktuje jako coś więcej niż rekreację. W młodości był trampkarzem w Cracovii, ale w Warszawie z piłki nożnej zrezygnował. Lubi jeździć na nartach, grać w tenisa, ping-ponga, szachy i brydża. Jak sam przyznaje, każdą grę traktuje poważnie i gdy już zaczyna grać, to po to, by wygrać. Godzinami potrafi też przesiadywać przed telewizorem oglądając Eurosport.

Reklama
Reklama

Jacek Socha jest także wielbicielem turystyki. Indywidualnie lub z rodziną był w kilkudziesięciu państwach. Niestety, większość jedynie odwiedził służbowo, a nie zwiedził. Z dalekich podróży nie przywozi jednak żadnych drobnych pamiątek, a wspomnienia uwiecznia na fotografiach. Bardzo lubi również podróżować po Polsce i ma w naszym kraju kilka ulubionych miejsc.

Przewodniczący KPWiG ma bardzo duże poczucie humoru i często opowiada kawały. Jeden z jego ulubionych to ten o bacy, który liczył owieczki, dodając ich nogi i dzieląc przez cztery.

Ponoć po korytarzach Komisji krążą o nim liczne anegdoty. Nie wszyscy jego współpracownicy jednak to potwierdzają. Niektórzy dodają, że podwładni nadali mu już kilka przezwisk, choć nikt nie odważył się ich zdradzić. Szef, jeśli chce, potrafi być bowiem bardzo złośliwy.

Bardzo dobrze zna język angielski, nieco gorzej szwedzki i rosyjski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama