Escrow to rodzaj specjalnego rachunku powierniczego prowadzonego przez bank. Nabywca mieszkania sukcesywnie wpłaca na ten rachunek środki. Deweloper w tym czasie finansuje budowę z kredytów bankowych. Pieniądze otrzymuje dopiero po zakończeniu inwestycji. To pośrednik sprawdza, czy każda ze stron wywiązała się z wszystkich warunków umowy i uruchamia fundusze.
Według nowej ustawy, deweloperzy i spółdzielnie mieszkaniowe nie mogliby pobierać środków bezpośrednio od nabywców mieszkań, a jedynie poprzez escrow. W Polsce nie jest to rozwiązanie absolutnie nowe, ale rzadko wykorzystywane. Aktualnie takie banki, jak PKO BP i Rheinhyp BRE Bank Hipoteczny oraz fundusz gwarancyjny First Escrow oferują tego typu usługi, nie czekając na rozwiązania legislacyjne.
Escrow wymyślono w latach 30. w Stanach Zjednoczonych i jest on tam naturalnym narzędziem wykorzystywanym przy realizacji inwestycji deweloperskich. W Europie escrow nie wszędzie się przyjął. Dla przykładu w Niemczech jest to usługa zbędna, bo ryzyko transakcji dostatecznie minimalizują zapisy prawne.
W polskich realiach, kiedy stopy procentowe są w dalszym ciągu relatywnie wysokie, ustawowy obowiązek stosowania tego mechanizmu może podnieść koszty inwestycji i w efekcie doprowadzić do zwiększenia ceny metra kwadratowego nawet o około 10%.
Natomiast wprowadzenie ustawy z pewnością stanowiłoby narzędzie zabezpieczające nabywców przed coraz częstszymi upadłościami spółdzielni i deweloperów. Docelowo pozwoliłoby to oczyścić rynek z podmiotów słabych kapitałowo, które najczęściej stanowią zagrożenie dla nabywców.